wydarzenia-thumb

ARMA International Gathering 27-29 czerwca 2003, USA

Przez trzy dni nie­wielka wio­ska Pulaski nad je­zio­rem Ontario w sta­nie Nowy Jork go­ściła grupkę po­nad 60 mi­ło­śni­ków daw­nych eu­ro­pej­skich sztuk walki ze wszyst­kich za­kąt­ków USA oraz kilku go­ści zza oce­anu oraz z Kanady. Pierwsze ARMA International Gathering od­było się w to­wa­rzy­skiej at­mos­fe­rze i było cał­ko­wi­cie za­mknięte dla osób z ze­wną­trz. Czytaj da­lej

wydarzenia-thumb

Monachium: Matt Easton i Dave Rawlings – 10.2002

5-6 X 2002 w Monachium od­było się ko­lejne se­mi­na­rium zor­ga­ni­zo­wane przez na­szych zna­jo­mych z nie­miec­kiej grupy Ochs, któ­rego te­ma­tem były: walka mie­czem i pu­kle­rzem na pod­sta­wie I.33 (pro­wa­dził Dave Rawlings z grupy Boar’s Tooth z Anglii) oraz szty­let i długi miecz w opar­ciu o Flos Duellatorum (pro­wa­dził Matt Easton z lon­dyń­skiej Schola Gladiatoria). Dodatkowo Matt Galas wy­gło­sił pre­lek­cję na te­mat tre­ningu pod­sta­wo­wego w nie­miec­kiej szkole walki dłu­gim mie­czem. Czytaj da­lej

0_1e2fe_59875f0b_L

Codex Wallerstein

© 2002 Bartłomiej Walczak

W lipcu 2002 na­kła­dem wy­daw­nic­twa Paladin Press uka­zała się trans­kryp­cja i tłu­ma­cze­nie na ję­zyki an­giel­ski oraz współ­cze­sny nie­miecki XV-wiecznego ano­ni­mo­wego trak­tatu o Kunst des Fechtens – „Codex Wallerstein”.

Traktat składa się z dwóch czę­ści: pierw­szej ilu­stro­wa­nej wraz z pod­pi­sami, obej­mu­ją­cej walkę dłu­gim mie­czem bez uzbro­je­nia ochron­nego, ta­sa­kiem, szty­le­tem oraz ob­szerny roz­dział po­świę­cony za­pa­som; oraz dru­giej, skła­da­ją­cej się z sa­mych ilu­stra­cji, uka­zu­ją­cych sceny po­je­dyn­ków są­do­wych, za­równo ry­cer­skich, jak i miesz­czań­skich (z uży­ciem ogrom­nych tarcz po­je­dyn­ko­wych).

Tłumaczenie po­prze­dzone jest wni­kliwą ana­lizą Grzegorza do­ty­czącą za­równo sa­mego trak­tatu, jak i jego kon­tek­stu. Obejmuje ona opis uzbro­je­nia wy­ko­rzy­sty­wa­nego w trak­ta­cie, pod­sta­wo­wych za­sad walki w nim prze­ka­za­nych oraz po­rów­na­nie opi­sa­nych tech­nik z in­nymi źró­dłami z tego okresu.

Pomimo iż „Codex Wallerstein” nie jest bez­po­śred­nio zwią­zany z tra­dy­cją Johannesa Liechtenauera, opi­sane w nim tech­niki wy­ko­rzy­stują opi­sane przez niego pryn­cy­pia walki, a część z nich opi­sana jest w trak­ta­tach po­cho­dzą­cych z tej li­nii. Szczególnie sil­nie roz­wi­nięty jest te­mat za­wi­nięć (Winden), znacz­nie roz­sze­rzony w po­rów­na­niu do ory­gi­nal­nego tek­stu Liechtenauera.

Szczególnie godna uwagi jest sek­cja po­świę­cona za­pa­som, li­cząca aż 94 stro­nice. Czytelnik znaj­dzie tam do­kładne in­struk­cje do­ty­czące ów­cze­snej walki wręcz – dźwi­gnie, ude­rze­nia, rzuty, unie­ru­cho­mie­nia i inne. Wraz z ob­szer­nym ko­men­ta­rzem sta­nowi ona do­sko­nały pod­ręcz­nik do na­uki.

Książka li­czy 393 strony for­matu A4.

Uwaga: ze względu na błąd po­peł­niony przez wy­daw­nic­two, za­miesz­czamy na stro­nie po­pra­wioną wer­sję wstępu (plik PDF 236 kB).

Dodatkowe ma­te­riały:
Prezentacja tech­nik dłu­giego mie­cza – ma­te­riały z ARMA Euro Gathering 2002, w ję­zyku an­giel­skim (plik PDF 355 kB)
Prezentacja tech­nik na szty­let – ma­te­riały z Dijon 2003, ję­zyk an­giel­ski (plik PDF 299 kB)

Na zamku królewskim na Wawelu

ARMA Euro Gathering – 06.2002

© 2002 Bartłomiej Walczak
Podziękowania dla Cypriana Bogacza za zdjęcia

Drugie eu­ro­pej­skie ze­bra­nie człon­ków ARMA oraz prak­ty­ków daw­nych eu­ro­pej­skich sztuk walki roz­po­częło się w za­sa­dzie już w środę, 29 maja 2002 wraz z przy­jaz­dem pierw­szego z uczest­ni­ków – Fabrice’a Cognot. Następnego dnia po­ja­wił się David Rawlings i jego pani, Alex oraz Noah Gross. Te dwa dni spę­dzi­li­śmy na spa­ce­rach po Krakowie, wi­zy­tach w ka­wiar­niach i pu­bach oraz na wspól­nej wy­cieczce na drugą część Gwiezdnych Wojen.

Tradycyjnym punk­tem pro­gramu była wy­cieczka po kra­kow­skich zbro­jow­niach – Muzeum Narodowe, Wawel oraz mu­zeum Czartoryskich. Zebraliśmy się już w więk­szej gru­pie w pią­tek rano pod Muzeum Narodowym, nie­stety cze­kała nas nie­miła nie­spo­dzianka – tam­tej­sza wy­stawa Broni i Barwy była za­mknięta aż do od­wo­ła­nia. Czas po­zo­stały nam do go­dziny, na którą mie­li­śmy wy­zna­czone wej­ście do zbro­jowni wa­wel­skiej, spę­dzi­li­śmy w ka­wia­rence „Camelot” w sym­pa­tycz­nej at­mos­fe­rze.

W zbro­jowni na Wawelu ukrad­kiem udało się nam wy­ko­nać kilka zdjęć, które po­sta­ramy się za­mie­ścić dzięki uprzej­mo­ści Cypriana Bogacza, jak tylko do nas do­trą. W tym roku udało nam się też w ca­ło­ści obej­rzeć wy­stawy w Muzeum Czartoryskich. Następnie zje­dli­śmy mały lunch i umó­wi­li­śmy się na wie­czór w pu­bie.

Sobota była dniem po­świę­co­nym wło­skiej szkole szer­mierki. Po krót­kim po­wi­ta­niu i roz­grzewce, Matt Easton z grupy Schola Gladiatoria roz­po­czął warsz­tat z mie­cza jed­no­ręcz­nego i dłu­giego na pod­sta­wie ma­nu­skryptu Flos Duellatorum au­tor­stwa Fiore dei Liberi. Najpierw tłu­ma­czył opi­saną tam pracę nóg, po­tem ciosy, a na­stęp­nie po­przez se­rię ćwi­czeń do­szli­śmy do in­ter­pre­ta­cji ko­lej­nych tech­nik. Matt przed­sta­wił to wszystko w spójny i cie­kawy spo­sób, a sześć go­dzin jego pre­zen­ta­cji mi­nęło bar­dzo szybko.

Nagrania wideo:

Matt Easton po­ka­zuje kilka ćwi­czeń na pod­sta­wie Fiore dei Liberi
Miecz jed­no­ręczny z Fiore w wy­ko­na­niu Matta Eastona
Miecz długi z Fiore w wy­ko­na­niu Matta Eastona

W mię­dzy­cza­sie po­ja­wił się nasz spe­cjalny gość – S. Matthew Galas, uznany ba­dacz nie­miec­kiej szkoły walki. Po pre­zen­ta­cji Matta Eastona zo­stało nam tro­chę czasu, który Matt Galas wy­peł­nił cie­ka­wym wy­kła­dem o kon­tek­ście, w ja­kim na­leży umie­ścić dawne eu­ro­pej­skie sztuki walki oraz trak­taty. Następnie uda­li­śmy się do re­stau­ra­cji na wie­czorny obiad.

W nie­dzielę za­ję­li­śmy się szkołą nie­miecką. Przed lun­chem David Rawlings (grupa Boar’s Tooth) prze­pro­wa­dził nas przez dość in­ten­sywny tre­ning mi­strzow­skich cięć na pod­sta­wie ma­nu­skryptu Sigmunda Ringecka, sku­pia­jąc się jed­nak nie na bar­dzo po­pu­lar­nych tech­ni­kach za­wi­nięć, ale na aspek­tach, które czę­sto zdają się być po­mi­jane – „odej­mo­wa­niu” (ab­neh­men), wła­ści­wej pracy nóg, wy­czu­ciu dy­stansu i kwe­stii sto­so­wa­nia od­po­wied­niej tech­niki w od­po­wied­nim cza­sie.

Po lun­chu przy­szedł czas na nas – Radka i mnie. Temat Codexu Wallerstein po­ru­sza­li­śmy już kilka razy przy róż­nych oka­zjach: rok wcze­śniej na HACA Euro Gathering, w marcu w Dijon, dla­tego też oba­wia­li­śmy się nieco znu­żyć słu­cha­czy, szcze­gól­nie że spora ich część na­szą pre­zen­ta­cję w tej czy in­nej for­mie już wi­działa. Przeorganizowaliśmy nieco ma­te­riał i sku­pi­li­śmy się na trzech rze­czach na­szym zda­niem naj­waż­niej­szych w tym ma­nu­skryp­cie: za­wi­nię­ciach jako przy­go­to­wa­niu do dal­szej ak­cji, kon­trach do za­wi­nięć oraz pryn­cy­piach Liechtenauera w nim obec­nych.

Nagrania wideo

Film z kil­koma ćwi­cze­niami po­ka­zy­wa­nymi przez Dave’a
Film z kil­koma tech­ni­kami z Ringecka
Film z kil­koma tech­ni­kami z Codex Wallerstein

Tak w skró­cie wy­glą­dało dru­gie ARMA Euro Gathering. Było ono oka­zją do po­now­nego spo­tka­nia się ze zna­jo­mymi, wy­mie­nie­nia opi­nii i wspól­nego tre­ningu. Pozwoliło do­strzec jak duży po­stęp do­ko­nał się od ze­szłego roku w dzie­dzi­nie in­ter­pre­ta­cji. Przebiegło w mi­łej, wręcz ro­dzin­nej at­mos­fe­rze i po­zo­staje nam tylko ża­ło­wać, iż nie wszy­scy za­po­wia­dani go­ście do­tarli.

Na za­koń­cze­nie chcia­łem po­dzię­ko­wać Sylwii za zor­ga­ni­zo­wa­nie sali, je­dze­nia i wy­trwałe ści­ga­nie władz uczelni, Mattowi Galasowi za to, że przy­jął na­sze za­pro­sze­nie i po­ja­wił się w Polsce, Mattowi Eastonowi i Davidowi Rawlingsowi za pre­zen­ta­cje, Hansowi Heimowi za so­bot­nią roz­grzewkę oraz wszyst­kim, któ­rzy po­ja­wili się na se­mi­na­rium za kilka dni na­prawdę do­brej za­bawy.

Stoją od lewej: Cyprian Bogacz, Radek Ropka, Adrian Bogacz, Claus Drexler, Tomasz Doliński, ?, Mikołaj Ratajczak, Dave Rawlings, Krzysztof Piłka, Alex Jones, Patryk Skupniewicz, Sebastian Sipowicz, Jakub Sałuda, Matt Galas, Matt Easton.  Klęczą od lewej: Fabrice Cognot, Noah Gross i Hans Heim

Stoją od le­wej: Cyprian Bogacz, Radek Ropka, Adrian Bogacz, Claus Drexler, Tomasz Doliński, ?, Mikołaj Ratajczak, Dave Rawlings, Krzysztof Piłka, Alex Jones, Patryk Skupniewicz, Sebastian Sipowicz, Jakub Sałuda, Matt Galas, Matt Easton.
Klęczą od le­wej: Fabrice Cognot, Noah Gross i Hans Heim

Cięcie w nadgarstek

Spotkanie HEMAC – Dijon, 03.2002

W dniach 23-26 marca w Dijon we Francji od­było się pierw­sze spo­tka­nie Historical European Martial Arts Coalition – nie­for­mal­nej or­ga­ni­za­cji zrze­sza­ją­cej ba­da­czy i re­kon­struk­to­rów daw­nych sztuk walki. Impreza trwała od so­boty do wtorku. Razem z Radkiem przy­je­cha­li­śmy tam w pią­tek i zo­sta­li­śmy go­ścin­nie przy­jęci przez or­ga­ni­za­to­rów – Fabrice Cognot oraz Matta Eastona.

Po po­zby­ciu się ba­gaży zwie­dzi­li­śmy Muzeum Sztuk Pięknych w Dijon (zwane też mu­zeum Wielkich Diuków). Mieliśmy oka­zję przyj­rzeć się kil­ku­dzie­się­ciu cie­ka­wym ma­lo­wi­dłom i rzeź­bom oraz kilku in­te­re­su­ją­cym na­grob­kom. Z cie­kaw­szych eks­po­na­tów warto nad­mie­nić rzeźbę psiego py­ska z czep­cem kol­czym z wi­doczną wy­ściółką (prze­ry­so­waną dość wier­nie w książce Gary’ego Embeltona „Medieval Military Costume”), frag­ment rzeźby stopy z ka­wał­kiem sa­bota przy­wią­za­nego z przodu rze­mie­niem do buta oraz frag­ment rzeźby ręki z rę­ka­wicą klep­sy­drową (dzię­ku­jemy Tomaszowi Rajtarowi za udo­stęp­nie­nie po­niż­szych zdjęć z mu­zeum). Znajdujących się w mu­zeum mie­czy nie udało nam się zo­ba­czyć, po­nie­waż in­sty­tu­cja ta nie po­sia­dała wy­star­cza­jące ilo­ści lu­dzi, aby za­bez­pie­czyć wy­stawę (sic!). Resztę dnia i sporą część wie­czora spę­dzi­li­śmy w ir­landz­kim pu­bie, pi­jąc piwo lub sok, rzu­ca­jąc lot­kami i cze­ka­jąc na przy­jazd reszty zna­jo­mych.

Krótki opis poszczególnych prezentacji

Sobota

Dreynschlag, Christoph Kaindel – za­pasy z Dürera. Christoph i dwaj jego ko­le­dzy wagi cięż­kiej zro­bili na­prawdę nie­złe warsz­taty z za­pa­sów, prze­my­ślane, kon­kretne, a miej­scami dość za­bawne. Rozpoczęli od 20 mi­nu­to­wej de­mon­stra­cji róż­nych tech­nik, a po­tem za­czę­li­śmy pod ich kie­run­kiem ćwi­czyć pod­stawy. Christoph i reszta cho­dzili i po­pra­wiali, da­wali kon­kretne wska­zówki. Na ko­niec ba­wi­li­śmy się w „wy­rzu­ca­nie z dołka” przez osobę ska­czącą na jed­nej no­dze. Bardzo nam się po­do­bało.

Freifechter, Stefan Dieke – ra­pier z Meyera. Stefan Dieke i jego ko­lega naj­pierw za­pre­zen­to­wali kilka tech­nik, a po­tem prze­szli­śmy do ich ćwi­cze­nia. Przyznam się, że mia­łem pro­blemy z prze­sta­wie­niem swo­jej pracy nóg na ra­pier, po­nie­waż róż­niła się ona znacz­nie od tego, co pro­po­no­wał Stefan. Kilka tech­nik wy­da­wało mi się na pierw­szy rzut oka dość dziw­nych, ale nie po­dej­muję się oce­niać wier­no­ści in­ter­pre­ta­cji. Po ćwi­cze­niach, Freifechter za­de­mon­stro­wali krótki spar­ring, który zro­bił na nas dość prze­ciętne wra­że­nie.

Sala d’Arme Achille Marozzo, Marco Ruboli – miecz w szkole wło­skiej. Marco i jego ko­lega po­ka­zali dość prze­kro­jowo (co nie­stety ozna­cza też po­bież­nie) tech­niki z wło­skiej szkoły walki mie­czem. Zaczęli od po­staw i tech­nik z Fiore dei Liberi, po­tem prze­szli do Filipo Vadiego, a skoń­czyli na Manciolino i Achille Marozzo. Ostrzyłem so­bie zęby na tę pre­zen­ta­cję, a tym­cza­sem była ona moim zda­niem naj­słab­sza ze wszyst­kich pod wzglę­dem dy­dak­tycz­nym. Marco po­ka­zy­wał za jed­nym ra­zem trzy tech­niki, każdą tylko raz. Dla osób ich nie zna­ją­cych (w tym dla mnie) było to dość mę­czące. Marco na­pi­sał mi po­tem, że sta­rał się prze­ka­zać idee za­warte we wło­skich trak­ta­tach z XV i XVI wieku, a nie uczyć tech­nik. Trzeba na­to­miast przy­znać, że po se­mi­na­rium prze­słali wszyst­kim uczest­ni­kom „skrypt” pre­zen­ta­cji, li­czący około 30 stron, co w zu­peł­no­ści na­pra­wiło kiep­skie wra­że­nie, ja­kie wy­nio­słem z tej czę­ści im­prezy.

Potem przy­szedł czas na obiad, cał­kiem smaczny i bę­dący oka­zją do dal­szych roz­mów na różne te­maty. No i te fran­cu­skie sery!

Niedziela

FISAS, Maestro Lupo Sinclair – za­pre­zen­to­wał re­ne­san­sowe tech­niki walki spada di lato, czyli tzw. si­de­sword oraz spada y daga (miecz i szty­let). Metodycznie sama pre­zen­ta­cja stała na wy­so­kim po­zio­mie, cho­ciaż można by po­le­mi­zo­wać z jej war­stwą me­ry­to­ryczną. Cień na ca­łość rzu­ciło wy­po­wie­dziane na po­czątku stwier­dze­nie, że szer­mierka śre­dnio­wieczna była pry­mi­tywna i że roz­wi­nęła się do­piero w re­ne­san­sie. Zaprezentowana przez Sinclaira praca nóg ma, ow­szem, po­kry­cie w źró­dłach, ale są to źró­dła do­ty­czące ra­piera, a nie mie­cza (np. trak­tat Vincente Saviolo). Nie po­do­bały mi się rów­nież po­ka­zy­wane przez niego cię­cia, bę­dące ra­czej „pac­nię­ciami” po­dob­nymi do cio­sów sza­blą spor­tową. Ćwiczyliśmy w pa­rach pracę nóg, po­stawy i tech­niki. Na swój spo­sób po­ucza­jące, choć bu­dzące wąt­pli­wo­ści.

ARMA-PL, Radek Ropka i Bartek Walczak – ta­sak i miecz w Codex Wallerstein. Rozpoczęliśmy krót­kim wstę­pem na te­mat sa­mego trak­tatu, a po­tem prze­szli­śmy do tech­nik na ta­sak i ćwi­czeń w pa­rach. Następnie tro­chę mó­wi­łem o dłu­gim mie­czu, wy­ko­na­li­śmy kilka pro­stych ćwi­czeń przy­go­to­wu­ją­cych, a po­tem po­ka­za­li­śmy garść tech­nik – wszystko to było ćwi­czone w pa­rach. Nie zdą­ży­li­śmy prze­ćwi­czyć wszyst­kiego (jak to zwy­kle bywa), więc na sam ko­niec po­ka­za­li­śmy jesz­cze kilka tech­nik, a roz­wa­ża­nia za­koń­czy­li­śmy pre­zen­tu­jąc tech­nikę naj­bar­dziej zło­żoną oraz taką, w któ­rej od­rzuca się miecz i po­wala prze­ciw­nika na plecy. Uważam, że była to bar­dzo udana pre­zen­ta­cja. Odebraliśmy cał­kiem sporo gra­tu­la­cji.

Arts d’Armes, Phillipe Errard i Michael Huber – krótka pre­zen­ta­cja ra­piera na pod­sta­wie Thibaulta. Osobiście by­łem dość wy­czer­pany i przy­glą­da­łem się tylko jed­nym okiem, na­to­miast Radek twier­dzi, iż nie wy­ko­rzy­stali oni do końca po­ten­cjału „ma­gicz­nego koła”, które tak pie­czo­ło­wi­cie na­ma­lo­wali na pod­ło­dze sali. Przedstawili ma­te­riał dość cha­otycz­nie, dużo mó­wili, mało po­ka­zy­wali, ale było wi­dać, że wie­dzą, o czym mó­wią.

Wieczorem Ross Dean i Chris Webb (jako przed­sta­wi­ciele Angusa Trima w Europie) dali nam wy­jąt­kową oka­zję wzię­cia do ręki ostrych mie­czy i wy­ko­rzy­sta­nia ich w prak­tyce. Cięliśmy pla­sti­kowe bu­telki i pa­pie­rowe kar­tony, z dość du­żym po­wo­dze­niem. Takie „lek­kie” ćwi­cze­nie cięć nie daje wy­obra­że­nia o sile ude­rze­nia, ale z pew­no­ścią uczy pra­wi­dło­wego usta­wie­nia ostrza. Osobiście wo­lał­bym ciąć coś so­lid­niej­szego (Hans Heim twier­dzi, że cał­kiem nie­źle na­dają się do tego ja­poń­skie ta­tami), żeby móc spraw­dzić sku­tecz­ność kilku cięć. Było to dość po­ucza­jące do­świad­cze­nie.

Poniedziałek

Arts d’Armes, Michael Huber i Philip Didier (miecz); Le gu­er­riers d’Avalon, Olivier Dupuis (kij) – długi miecz oraz kij w „La no­ble science des jo­ueeurs de­spee”. Arts d’Armes to dość młoda grupa. Według tego, co mó­wili, ćwi­czą ra­zem od 2 mie­sięcy, a Egenolphem za­jęli się kilka ty­go­dni przed se­mi­na­rium, więc sama pre­zen­ta­cja była dość cha­otyczna i wi­dać było brak pew­no­ści pre­le­gen­tów. Pokazana in­ter­pre­ta­cja wy­da­wała mi się nieco dziwna, ale nie czuję się spe­cjal­nie mocny w XVI-wiecznej szer­mierce, więc nie mogę w ża­den inny spo­sób wy­ra­zić swo­jego zda­nia. Kij był nieco cie­kaw­szy, ale nie­stety za­pre­zen­to­wano go dość cha­otycz­nie.

Ochs, Johann Heim, Steffen Zimmerman i Stefan Königs – ta­sak w trak­ta­cie Johannesa Lecküchnera. Hans, Stefan i Steffen za­pre­zen­to­wali pod­sta­wowe po­stawy i cię­cia w re­la­cji do nauk mi­strza Liechtennauera, na któ­rych to Lecküchner ba­zo­wał. Po ich prze­ćwi­cze­niu za­częły się kon­kretne tech­niki, rów­nież in­te­re­su­jące. Niestety, drobna kon­tu­zja Radka unie­moż­li­wiła nam do­kładne przyj­rze­nie się wszyst­kim tech­ni­kom. Cała pre­zen­ta­cja była bar­dzo udana, choć pod ko­niec lu­dzie byli już dość zmę­czeni.

Schola Gladiatoria, Matt Easton i Chris Webb – szty­let w trak­ta­cie Fiore dei Liberi. Matt roz­po­czął od prze­czy­ta­nia tłu­ma­cze­nia dość in­te­re­su­ją­cego pro­logu do rę­ko­pisu z Getty. Następnie w ty­po­wym dla sie­bie lek­kim stylu ra­zem z Chrisem po­ka­zali pod­stawy i tech­niki na szty­let. Dużą część z tych rze­czy wi­dzie­li­śmy już pół roku wcze­śniej w Krakowie, więc mie­li­śmy oka­zję prze­ćwi­czyć wszystko jesz­cze raz. Brakowało w tej pre­zen­ta­cji ja­kie­goś „haka” na ćwi­czą­cych, ale me­ry­to­rycz­nie była bar­dzo do­bra.

Wtorek

Warrior’s Way, Colin Richards  – szty­let w Talhofferze 1467. Pomimo dość ob­szer­nych ko­men­ta­rzy do szty­letu w tym ma­nu­skryp­cie, wy­ko­na­nie za­war­tych w nim tech­nik jest cią­gle przed­mio­tem dys­ku­sji. Colin przed­sta­wił swoją usys­te­ma­ty­zo­waną ich in­ter­pre­ta­cję, którą ćwi­czy­li­śmy w pa­rach. Był to je­den z lep­szych warsz­ta­tów na tej im­pre­zie. Colin ma dość spe­cy­ficzne po­czu­cie hu­moru, ale zna się na rze­czy. Bawiliśmy się cał­kiem nie­źle.

Po lun­chu Ross i Chris po­now­nie umoż­li­wili nam wy­ko­rzy­sta­nie ostrej broni do cię­cia. Tym ra­zem pró­bo­wa­li­śmy nieco bar­dziej „fi­ne­zyj­nych” cięć, ku na­szemu zdzi­wie­niu z po­wo­dze­niem. Naszym po­czy­na­niom przy­glą­dali się stu­denci tam­tej­szego uni­wer­sy­tetu, nie­któ­rzy z nich mieli oka­zję na­wet sami spró­bo­wać swo­ich sił.

Na sam ko­niec Fabrice Cognot za­pre­zen­to­wał kilka tech­nik z Le Jeu de La Hache. Początek był dość in­te­re­su­jący, ale nie­stety był to czas, kiedy mu­sie­li­śmy się zbie­rać (dla­tego nie ma nas na zdję­ciu zbio­ro­wym). Ross i Chris od­wieźli nas na dwo­rzec i spo­koj­nie wró­ci­li­śmy do kraju.

Wrażenia ogólne

Była to dość ważna im­preza dla osób zwią­za­nych z HEMAC. Pozwoliła nam się spo­tkać z in­nymi i zo­ba­czyć, czym się zaj­mują. Sporo się na­uczy­li­śmy i do­wie­dzie­li­śmy, po­mimo róż­nego po­ziomu pre­zen­ta­cji. Szkoda, że nie wszy­scy mo­gli tam przy­je­chać (nie po­ja­wił się na przy­kład Mark Hillyard, Rob Lovett, czy Martin Austwick), po­zo­staje nam li­czyć na na­stępne tego ro­dzaju wy­da­rze­nia.

Dziękujemy Fabrice’owi i Mattowi za te kilka wspa­nia­łych dni spę­dzo­nych w Dijon.

Zdjęcie grupowe

Zdjęcie gru­powe

wydarzenia-thumb

Seminarium Ochs 1-2.11.2001

© 2002 Bartłomiej Walczak

Pod ko­niec paź­dzier­nika na za­pro­sze­nie Clausa Drexlera z nie­miec­kiej grupy Ochs uda­łem się do Monachium aby wziąć udział w se­mi­na­rium pro­wa­dzo­nym przez Jörga Bellinghausena. Tematem warsz­ta­tów była Kunst des lan­gen Swertes mi­strza Johannesa Liechtenauera.

Do Monachium do­je­cha­łem w pią­tek rano. Seminarium miało roz­po­cząć się do­piero na­stęp­nego dnia, więc po­zo­stały czas spę­dzi­łem z Clausem, Hansem Heimem, Steffenem Zimmermanem i Alexem Kiermayerem dys­ku­tu­jąc na te­mat śre­dnio­wiecz­nych sztuk walki i wy­mie­nia­jąc do­świad­cze­nia. W końcu mo­głem spo­tkać się z ludźmi, któ­rych zna­łem tylko przez Internet. W mię­dzy­cza­sie zwie­dzi­li­śmy rów­nież mu­zeum w zamku w Ingolstadt, gdzie mo­głem obej­rzeć do­sko­nałą ko­lek­cję śre­dnio­wiecz­nych tarcz (głów­nie pa­węży) oraz szty­le­tów. Znajdowało się tam rów­nież cał­kiem sporo re­ne­san­so­wych mie­czy (pod­pi­sa­nych jako ra­piery) i kilka in­nych cie­ka­wych rze­czy, m. in. pu­klerz o bar­dzo in­te­re­su­ją­cym kształ­cie, po­dobny do tych uwi­docz­nio­nych w Alte Almarut und Ringkunst z roku 1459. Niestety, za­po­mnia­łem wziąć ze sobą apa­ratu i nie by­łem w sta­nie zro­bić żad­nego zdję­cia.

Seminarium roz­po­częło się w so­botę o go­dzi­nie 11.00. Jörg wy­gło­sił krótki wy­kład na te­mat moż­li­wych źró­deł od­twa­rza­nia szer­mierki dłu­gim mie­czem, pod­kre­śla­jąc istotną rolę trak­ta­tów i pod­ręcz­ni­ków. Zaznaczył też, że rze­czy, które po­każe są jego wła­sną in­ter­pre­ta­cją tego, co za­wiera trak­tat mi­strza Sigmunta Ringecka.

Potem roz­po­częła się część prak­tyczna – na po­czątku pod­sta­wowe po­stawy w nie­miec­kiej szkole walki dłu­gim mie­czem: vom Tag, Ochs, Pflug oraz Alber. Jörg pod­kre­ślił, że nie na­leży trak­to­wać ich jako po­zy­cji sta­tycz­nych, ale jako po­czą­tek i ko­niec wy­ko­ny­wa­nych technik.Następnie prze­szedł do cięć i tech­nik. Na po­czątku ćwi­czy­li­śmy Oberhau, po­tem Zornhau wraz z Zornort oraz tech­ni­kami win­den, Krumphau (któ­rego wy­ko­na­nie jest przed­mio­tem licz­nych de­bat) oraz Zwerchhau. Wszystkie cię­cia wy­ko­ny­wa­li­śmy wraz z tech­ni­kami opi­sa­nymi w trak­ta­cie mi­strza Ringecka. Dzień za­koń­czył się sym­pa­tyczną ko­la­cją w po­bli­skiej re­stau­ra­cji, gdzie dys­ku­to­wa­li­śmy te­maty zwią­zane z szer­mierką i nie tylko.

Niedziela była nieco luź­niej­sza. Jörg wspo­mniał o Schielhau i Scheitelhau i za­pre­zen­to­wał kilka tech­nik. Potem prze­szli­śmy do pół-miecza i to za­jęło nam resztę dnia. Przez ostat­nie pół go­dziny Jörg od­po­wia­dał na na­sze py­ta­nia. Pokazał kilka rze­czy, któ­rych nie ćwi­czy­li­śmy w trak­cie se­mi­na­rium. Szkoda, że nie było już na to czasu.

W trak­cie tego se­mi­na­rium na­uczy­łem się cał­kiem sporo, po­mimo iż mój nie­miecki po­zo­sta­wia wiele do ży­cze­nia. Zaistniały, co prawda, pewne róż­nice w in­ter­pre­ta­cji, ale za­pre­zen­to­wany przez Jörga sys­tem jest nie­wąt­pli­wie in­te­re­su­jący. Chciałem po­dzię­ko­wać gru­pie Ochs za moż­li­wość wzię­cia udziału w se­mi­na­rium, a szcze­gól­nie moim go­spo­da­rzom – Clausowi Drexlerowi oraz Steffenowi Zimmermanowi – za wspa­niały czas, jaki spę­dzi­łem w Monachium.

10

HACA Euro Gathering 2001 13-14.10.2001

© 2001 Bartłomiej Walczak
podziękowania dla Matta Eastona za zdjęcia

Zjazd HACA Euro od­był się w dniach 13-14 paź­dzier­nika 2001 roku. Wielu uczest­ni­ków zja­wiło się jed­nak wcze­śniej, aby wziąć udział w wy­cieczce po kra­kow­skich mu­ze­ach w pią­tek rano. W jej trak­cie zwie­dzi­li­śmy Muzeum Narodowe, Zbrojownię na Wawelu oraz ar­se­nał w Muzeum Czartoryskich. Wycieczka była in­te­re­su­jąca nie tylko pod wzglę­dem edu­ka­cyj­nym, ale też po­zwo­liła nam le­piej się po­znać.

Samo se­mi­na­rium za­częło się o 9.00 rano w so­botę, cho­ciaż praw­dziwe otwar­cie miało miej­sce do­piero o 9.30, gdy więk­szość uczest­ni­ków do­tarła już na miej­sce. Po krót­kiej pre­zen­ta­cji i kilku sło­wach wstępu roz­po­czę­li­śmy główny pro­gram. Niestety, Marlon Höss-Böttger nie do­tarł do Krakowa ze względu na pro­blemy li­nii lot­ni­czych SwissAir. Rozpoczęliśmy więc od pre­zen­ta­cji pod­staw nie­miec­kiej szkoły walki dłu­gim mie­czem: po­zy­cji i głów­nych pryn­cy­piów walki.

Potem Colin Richards wy­gło­sił krótki wy­kład na te­mad po­dej­ścia do tre­ningu sztuk walki, ktory na­le­ża­łoby moim zda­niem po­wtó­rzyć jesz­cze kilka razy, aby każdy mógł prze­ko­nać się o róż­nicy po­mię­dzy praw­dzi­wym tre­nin­giem a „uda­wa­niem”. Colin za­koń­czył swój wy­kład po­zwa­la­jąc nam w grup­kach wielu na jed­nego zma­gać się z prze­ciw­ni­kami uzbro­jo­nymi w szty­lety. Tak mi­nął nam czas do lun­chu.

Pozostała część dnia prze­bie­gła już zgod­nie z pla­nem – wraz z Radkiem za­pre­zen­to­wa­li­śmy na­szą in­ter­pre­ta­cję trak­tatu Von Baumanna opartą na tłu­ma­cze­niu Grzegorza Żabińskiego. Zaczęliśmy od ta­saka i pre­zen­ta­cja ośmiu tech­nik wraz z in­struk­ta­rzem za­jęła nam po­nad go­dzinę. Pozostały czas wy­ko­rzy­sta­li­śmy na wy­tłu­ma­cze­nie na­szej in­ter­pre­ta­cji win­den oraz na ćwi­cze­nie kilku tech­nik z sek­cji dłu­giego mie­cza z Von Baumanna.

Następnie Matt Easton i Chriss Web po­ka­zali bar­dzo in­te­re­su­jące tech­niki na szty­let w opar­ciu o trak­tat Fiore dei Liberi. Muszę przy­znać, że zro­biło to na mnie wra­że­nie. Materiału było tak dużo, że do tej pory zdą­ży­łem za­po­mnieć po­nad po­łowę. Mattowi za­bra­kło czasu, żeby do­koń­czyć pre­zen­ta­cję, po­nie­waż mu­sie­li­śmy udać się na obiad. Resztę wie­czoru spę­dzi­li­śmy dys­ku­tu­jąc w re­stau­ra­cji Morskie Oko.

W nie­dzielę po­now­nie spo­tka­li­śmy się około 9.00, acz­kol­wiek wła­ściwy tre­ning nie za­czął się przed 10.00. Zamiast pla­no­wa­nej pre­zen­ta­cji Marlona Colin Richards po­ka­zał nam pod­sta­wowe kroki, co uświa­do­miło mi jak wiele rze­czy nie wiem oraz ile zdą­ży­łem za­po­mnieć. Zaraz po­tem Luca Porzio po­wie­dział kilka słów na te­mat cię­cia mie­czem, pod­kre­śla­jąc od­po­wied­nie uło­że­nie ostrza, tra­jek­to­rię, uchwyt i sku­pie­nie. Zakończył stwier­dze­niem, że czę­sto ćwi­czymy tech­niki tak na­prawdę nie zna­jąc pod­staw, co może pro­wa­dzić do złej ich in­ter­pre­ta­cji.

Około po­łu­dnia ra­zem z Radkiem kon­ty­nu­owa­li­śmy przed­sta­wia­nie tech­nik dłu­giego mie­cza z Von Baumanna. Niestety nie mie­li­śmy wy­star­cza­jąco wiele czasu, aby wszy­scy mo­gli ćwi­czyć każdą z nich. Dotarliśmy mniej wię­cej do 2/5 ma­te­riału i mu­sie­li­śmy udać się na lunch. Po po­siłku wy­ko­na­li­śmy je­dy­nie pre­zen­ta­cję po­zo­sta­łych tech­nik, już bez dal­szych ćwi­czeń.

Pałeczkę prze­jęli po­tem Luca Porzio oraz Frederico Bonelli i za­pre­zen­to­wali jedną z se­kwen­cji dwu­ręcz­nego mie­cza z trak­tatu Achille Marozzo, wy­ja­śnia­jąc punkt po punk­cie jej moż­liwe za­sto­so­wa­nie w walce. Demonstracja była głę­boko prze­my­ślana. Nie zda­wa­łem so­bie sprawy, że z za­le­d­wie dwoma stro­nami trak­tatu można zro­bić aż tak wiele.

Pod ko­niec pre­zen­ta­cji Luca za­pro­po­no­wał wszyst­kim spar­ring w zwol­nio­nym tem­pie, co oka­zało się być in­te­re­su­ją­cym do­świad­cze­niem. Niestety, nie po­sia­da­li­śmy bez­piecz­nej broni, która po­zwo­li­łaby nam na walki z pełną pręd­ko­ścią.

Po wal­kach Matt i Chris kon­ty­nu­owali swoją de­mon­stra­cję. Patryk Skupniewicz nie­stety nie był w sta­nie do­je­chać ze względu na wy­pa­dek sa­mo­cho­dowy, który miał miej­sce ja­kiś czas wcze­śniej. Chwyciliśmy szty­lety i za­bra­li­śmy się do ro­boty. Na sam ko­niec se­mi­na­rium po­now­nie wy­ko­na­li­śmy ćwi­cze­nie na szty­lety, które po­przed­niego dnia po­ka­zał nam Colin, tym ra­zem sta­ra­jąc się za­sto­so­wać to, czego się na­uczy­li­śmy od Matta.

Nauczyłem się wiele pod­czas tego week­endu. Wiele rze­czy było no­wych, ale przy­po­mniano mi też o pod­sta­wach, które na­leży cią­gle ćwi­czyć aż do osią­gnię­cia per­fek­cji, a po­tem jesz­cze tro­chę. Cała im­preza od­była się w bar­dzo przy­ja­ciel­skiej at­mos­fe­rze. Czułem się, jak­by­śmy wszy­scy two­rzyli swego ro­dzaju ro­dzinę. Poznaliśmy wiele lu­dzi i za­war­li­śmy zna­jo­mo­ści, które po­zwolą nam da­lej roz­wi­jać się w dzie­dzi­nie sztuk walk śre­dnio­wie­cza.

Dziękuję wszyst­kim, któ­rzy tam byli. Szkoda, że nie­któ­rzy z Was nie mo­gli tam przy­je­chać. Mamy na­dzieję, że w przy­szło­ści uda nam się zor­ga­ni­zo­wać po­dobne im­prezy.

Nagrania wideo

Codex Wallerstein, ta­sak
Codex Wallerstein, długi miecz
Fiore dei Liberi, szty­let

bastian

Seminarium HACA – 10.2000

© 2002 Bartłomiej Walczak

Pierwsze w Polsce se­mi­na­rium HACA od­było się w Krakowie w dniach 30 wrze­śnia – 1 paź­dzier­nika 2000. Wbrew ocze­ki­wa­niom, swoje uczest­nic­two zgło­siło za­le­d­wie 20 osób, w tym je­dy­nie 3 (oprócz go­spo­da­rzy) przy­na­le­żały do któ­rejś z grup na­le­żą­cych do pol­skiego ru­chu ry­cer­skiego. Seminarium po­świę­cone było me­to­dom walki dłu­gim mie­czem.

John Clements – prze­wod­ni­czący oraz in­struk­tor HACA – roz­po­czął spo­tka­nie wstę­pem teo­re­tycz­nym, mó­wiąc tro­chę o swo­jej or­ga­ni­za­cji, so­bie oraz o róż­ni­cach po­mię­dzy tym, czym się zaj­muje a szer­mierką spor­tową, te­atralną, a także o tym, jak bar­dzo nie­do­ce­niane są sztuki walki za­chodu w po­rów­na­niu do zbyt ide­ali­zo­wa­nych sztuk walk wschodu.

Po krót­kiej, acz wy­jąt­kowo efek­tow­nej pre­zen­ta­cji, John po­ka­zał po­stawy szer­mier­cze, opo­wia­da­jąc jed­no­cze­śnie o za­sto­so­wa­niu i zna­cze­niu każ­dej z nich, czę­sto od­wo­łu­jąc się do trak­ta­tów. Od tego za­czę­li­śmy na­sze ćwi­cze­nia. Dość płyn­nie prze­szli­śmy po­tem do cięć, z któ­rych część sta­no­wiła na­tu­ralne przej­ście po­mię­dzy róż­nymi po­sta­wami. Nasze ćwi­cze­nia prze­ry­wane były ko­lej­nymi pre­zen­ta­cjami tech­nik za­war­tych w ma­nu­skryp­tach, wy­ko­na­nych w spo­sób, który nie bu­dził żad­nych wąt­pli­wo­ści co do ich wy­so­kiej sku­tecz­no­ści.

Po prze­rwie na obiad, John dość długo tłu­ma­czył kon­cep­cję obrony w szer­mierce dłu­gim mie­czem, po­ka­zu­jąc nie­sku­tecz­ność sta­tycz­nych za­staw i po­ka­zu­jąc różne spo­soby scho­dze­nia, zbi­ja­nia i od­su­wa­nia cio­sów prze­ciw­nika, a także uni­wer­sal­ność wspo­mnia­nych po­staw w walce z kil­koma prze­ciw­ni­kami. Podkreślał istotę wy­czu­cia czasu i od­le­gło­ści, a także trzech ro­dza­jów ataku – przed, w trak­cie oraz po. Na ko­niec za­pre­zen­to­wał rów­nież jak po­winno wy­glą­dać pa­ro­wa­nie pła­zem – ostat­nia rzecz, do któ­rej sięga praw­dziwy szer­mierz. Ten te­mat, jako wy­soce kon­tro­wer­syjny, za­jął czas aż do końca dnia.

Gdy skoń­czył nam się czas, pod­czas któ­rego mo­gli­śmy ko­rzy­stać z sali, wy­szli­śmy na bo­isko i jesz­cze przez go­dzinę od­kry­wa­li­śmy w pa­rach różne wa­rianty obrony. Tego ro­dzaju ana­liza oka­zała się być wy­soce kształ­cąca i uży­teczna.

Drugi dzień roz­po­czę­li­śmy od po­wtó­rze­nia pod­staw i prze­szli­śmy do pracy nóg, ko­lej­nej pod­stawy w szer­mierce. Przy oka­zji omó­wiona zo­stała po­krótce tak­tyka w walce gru­po­wej, a także mie­li­śmy oka­zję uj­rzeć ko­lejne pre­zen­ta­cje tech­nik z trak­ta­tów.

W prze­rwie wy­bra­li­śmy się gru­powo do zbro­jowni na Wawelu, gdzie John przez dłuż­szą chwilę roz­pra­wiał na te­mat walki znaj­du­ją­cymi się tam mie­czami, bu­dząc przy oka­zji pewne za­in­te­re­so­wa­nie pil­nu­ją­cych tam pań. Po wy­ko­na­niu gru­po­wego zdję­cia i zje­dze­niu obiadu wró­ci­li­śmy na salę. Końcówka se­mi­na­rium upły­nęła tak, jak ko­niec dru­giego dnia – w pa­rach od­kry­wa­li­śmy różne spo­soby obrony.

John Clements jest sym­pa­tycz­nym czło­wie­kiem o wy­jąt­kowo wy­so­kich umie­jęt­no­ściach i spo­rym po­czu­ciu hu­moru. Seminarium to było pierw­szym, ja­kie prze­pro­wa­dził dla uczest­ni­ków, któ­rzy nie mó­wili po an­giel­sku. Okazało się, iż tłu­ma­cze­nie w du­żym stop­niu spo­wal­nia tempo, więc nie udało się zre­ali­zo­wać w ca­ło­ści za­pla­no­wa­nego pro­gramu, jed­nakże na­wet i to, co zo­stało po­ka­zane warte było obej­rze­nia.
Wszyscy sko­rzy­sta­li­śmy z se­mi­na­rium HACA, za­równo w kwe­stii tech­nicz­nej, me­ry­to­rycz­nej oraz me­to­do­lo­gicz­nej, jak i na­wią­zu­jąc kon­takty z in­nymi oso­bami za­in­te­re­so­wa­nymi wskrze­sze­niem sztuk walki za­chodu. Liczne de­mon­stra­cje za­war­tych w trak­ta­tach tech­nik i czę­ste od­nie­sie­nia do owych pod­ręcz­ni­ków, ja­sno uka­zują, że są one bar­dzo cen­nym źró­dłem in­for­ma­cji (a wła­ści­wie je­dy­nym), któ­rego nie na­leży w ża­den spo­sób lek­ce­wa­żyć. Czas po­każe, czy bę­dziemy w sta­nie zor­ga­ni­zo­wać taką im­prezę po­now­nie.