wydarzenia-thumb

Zjazd ARMA-PL w Poznaniu 24-25 kwietnia 2004

© 2004 Michał Czerep

W dniach 24-25 kwiet­nia tego roku od­był się w Poznaniu zjazd ARMA-PL. Zajęcia od­by­wały się na sali gim­na­stycz­nej klubu Warta. Impreza roz­po­częła się pre­zen­ta­cjami po­szcze­gól­nych grup.

Pierwsi po­ka­zali się go­spo­da­rze, czyli Marek i Patryk. Demostrowali swoją in­ter­pre­ta­cję trak­tatu Joachima Meyera, do­kład­nie zaś długi miecz, szty­let i ha­la­bardy. Prezentacja była bar­dzo dy­na­miczna, na peł­nej szyb­ko­ści. Mnie szcze­gól­nie za­in­te­re­so­wał miecz, jako że bar­dzo od­bie­gał od tego ,do czego zdą­ży­łem się przy­zwy­czaić. Od razu zwra­cała uwagę bar­dzo ni­ska po­stawa wal­czą­cych. W trak­cie zaś wy­miany cio­sów można było za­uwa­żyć ude­rze­nia za­da­wa­nie pła­zem (sic). Jak wy­ja­śnili Poznaniacy star­cia mają cha­rak­ter spor­towy, stąd nie cho­dzi ko­niecz­nie o uszko­dze­nie prze­ciw­nika. Łączy się z tym rów­nież brak pchnięć. Pojawiło się też coś, co przy­po­mi­nało (hmm) za­słonę sta­tyczną, ale o to na­leży już za­py­tać Marka i Patryka.

Potem na­stą­piło kilka pre­zen­ta­cji słow­nych, gdzie grupy przed­sa­twiały sweje po­dej­ście do me­to­dyki na­ucza­nia, źró­dła z któ­rych ko­rzy­stają i tym po­dobne.

Krótką pre­zen­ta­cję za­gad­nień zwią­za­nych z walką w zbroi we­dług Gladiatorii po­ka­zał Szczecin, wska­zu­jąc na pro­blemy z ja­kimi można się ze­tknąć pra­cu­jąc z tek­stem i ilu­stra­cjami, szcze­gól­nie, że cza­sem ilu­stra­cje nie pa­sują do tek­stu. Na ko­niec po­ka­zała się ekipa kra­kow­ska, de­mon­stru­jąc ele­menty roz­grzewki i kilka ćwi­czeń „Liechtenauerowskich”.

Potem za­brał się za nas Patryk i przy­kład­nie ska­to­wał nas na roz­grzewce, kilku oso­bom po­świę­ca­jąc uwagę oso­bi­ście. Po zej­ściu kon­tu­zjo­wa­nych z par­kietu przy­stą­pi­li­śmy do warsz­ta­tów z pod­staw Meyera, po­le­ga­ją­cych głów­nie na walce z dol­nymi koń­czy­nami o utrzy­ma­nie tak ni­skiej po­stawy jak na­uczy­ciele. Poćwiczyliśmy 4 ude­rze­nia, ma­jące nieco inną tra­jek­to­rię niż to, co za­zwy­czaj ćwi­czymy przy Liechtenauerze. Po warsz­ta­cie na­stą­piło nie­ja­kie roz­prę­że­nie, więc ogło­szono prze­rwę na obiad.

Po obie­dzie do­łą­czyła do nas reszta ekipy z Wrocławia i prze­pro­wa­dziła świetną de­mon­stra­cję za­pa­sów Otta Żyda. Widać, że pra­co­wali nad tek­stem w wielu jego wa­rian­tach i prze­my­śleli wszystko do­kład­nie. Zapoznawszy się wzro­kowo z ce­lem na­stęp­nych za­jęć przy­stą­pi­li­śmy do roz­grzewki, którą po­pro­wa­dził ni­żej pod­pi­sany, a na­stęp­nie do przy­go­to­wa­nia do kon­taktu z pod­ło­żem, czyli pod­staw pa­dów. Tak przy­go­to­wani od­da­li­śmy się w ręce Tomka Maziarza i Dawida Kowalika, któ­rzy prze­pro­wa­dzili nas przez pierw­szych kilka tech­nik za­pa­śni­czych. Podczas za­jęć oka­zało się, że cza­sami nie­które tech­niki ‚same’ wy­ko­nują się nieco ina­czej, po­nie­waż wy­ko­nu­jący je mają inne wa­runki fi­zyczne albo wcze­śniej tre­no­wali ja­kieś formy rzu­ca­nia. Zajęcia te były też oka­zją by skon­fron­to­wać pierw­sze gdań­skie po­dej­ścia do Otta z bar­dziej za­awan­so­wa­nymi do­ko­na­niami wro­cław­skimi.

Na tym za­koń­czyła się ofi­cjalna część pierw­szego dnia i prze­szli­śmy do kon­wer­sa­cji oraz kon­sump­cji.

Dzień drugi upły­nął pod zna­kiem walki w zbroi na pod­sta­wie Gladiatorii w in­ter­pre­ta­cji szcze­ciń­skiej i kra­kow­skiej. Tu naj­wy­raź­niej można było zo­ba­czyć jak wiel­kie róż­nice mogą się po­ja­wić przy pracy nad tym sa­mym trak­ta­tem przez nie­za­leżne ośrodki. Szczecin zro­bił warsz­taty z pół­mie­cza, Kraków ze szty­letu. Można było za­uwa­żyć, że Feniks pod­szedł do trak­tatu bar­dziej me­to­dycz­nie, na­to­miast ekipa szcze­ciń­ska ma do­świad­cze­nie w walce w zbroi jako ta­kiej – po pro­stu mają bla­chy i wie­dzą jak czło­wiek po­ru­sza się w ta­kim opan­ce­rze­niu. Z nieco obi­tymi przed­ra­mio­nami za­koń­czy­li­śmy za­ję­cia koło go­dziny 15 – nad­szedł czas po­wrotu do domu.

Padł po­mysł or­ga­ni­zo­wa­nia kwar­tal­nych spo­tkań ARMA w róż­nych czę­ściach Polski, tak, by każ­demu było kie­dyś bli­sko. Warto to chyba prze­my­śleć. Podobnie z pla­nami zor­ga­ni­zo­wa­nia let­niego obozu tre­nin­go­wego, szcze­góły za­pewne po­ja­wią się na li­ście.

Ogólnie rzecz bio­rąc uwa­żam spo­tka­nia po­znań­skie za nie­zwy­kle udane i in­spi­ru­jące do pod­ję­cia jesz­cze in­ten­syw­niej­szego wy­siłku tre­nin­go­wego. Chciałbym też po­dzię­ko­wać Patrykowi i Markowi za jego zor­ga­ni­zo­wa­nie. Nieobecnym po­wiem jedno: ża­łuj­cie!

wydarzenia-thumb

ARMA-PL od 2002 do 2004

© 2002 Bartłomiej Walczak

Od mo­mentu swo­jego po­wsta­nia ARMA-PL nie prze­staje ro­snąć i ewo­lu­ować. Chciałem po­świę­cić kilka chwil na krótki „ra­chu­nek su­mie­nia” i pod­su­mo­wa­nie dzia­łal­no­ści.

W obec­nej chwili od­działy ARMA-PL dzia­łają w ośmiu naj­więk­szych mia­stach w Polsce: Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, Tarnowie i Olsztynie. Oprócz tego po­je­dyn­czych człon­ków można zna­leźć rów­nież w Łomży i Bydgoszczy. Czytaj da­lej

Wszyscy uczestnicy seminarium

1 rocznica powstania Gladius et Codex 13-14 września 2003, Zurich

Podziękowania za zdjęcia dla Marlona i Alex

14 wrze­śnia 2002 po­wstała szwaj­car­skie sto­wa­rzy­sze­nie Gladius et Codex zaj­mu­jące się daw­nymi eu­ro­pej­skimi sztu­kami walki. W rok póź­niej Marlon Höß-Böttger wraz ze swo­imi ko­le­gami zor­ga­ni­zo­wał w Zurichu se­mi­na­rium po­świę­cone walce dłu­gim mie­czem uka­za­nej przez nie­miec­kiego mi­strza, Johannesa Liechtenauera. Czytaj da­lej

wydarzenia-thumb

ARMA International Gathering 27-29 czerwca 2003, USA

Przez trzy dni nie­wielka wio­ska Pulaski nad je­zio­rem Ontario w sta­nie Nowy Jork go­ściła grupkę po­nad 60 mi­ło­śni­ków daw­nych eu­ro­pej­skich sztuk walki ze wszyst­kich za­kąt­ków USA oraz kilku go­ści zza oce­anu oraz z Kanady. Pierwsze ARMA International Gathering od­było się w to­wa­rzy­skiej at­mos­fe­rze i było cał­ko­wi­cie za­mknięte dla osób z ze­wną­trz. Czytaj da­lej

wydarzenia-thumb

Monachium: Matt Easton i Dave Rawlings – 10.2002

5-6 X 2002 w Monachium od­było się ko­lejne se­mi­na­rium zor­ga­ni­zo­wane przez na­szych zna­jo­mych z nie­miec­kiej grupy Ochs, któ­rego te­ma­tem były: walka mie­czem i pu­kle­rzem na pod­sta­wie I.33 (pro­wa­dził Dave Rawlings z grupy Boar’s Tooth z Anglii) oraz szty­let i długi miecz w opar­ciu o Flos Duellatorum (pro­wa­dził Matt Easton z lon­dyń­skiej Schola Gladiatoria). Dodatkowo Matt Galas wy­gło­sił pre­lek­cję na te­mat tre­ningu pod­sta­wo­wego w nie­miec­kiej szkole walki dłu­gim mie­czem. Czytaj da­lej

0_1e2fe_59875f0b_L

Codex Wallerstein

© 2002 Bartłomiej Walczak

W lipcu 2002 na­kła­dem wy­daw­nic­twa Paladin Press uka­zała się trans­kryp­cja i tłu­ma­cze­nie na ję­zyki an­giel­ski oraz współ­cze­sny nie­miecki XV-wiecznego ano­ni­mo­wego trak­tatu o Kunst des Fechtens – „Codex Wallerstein”.

Traktat składa się z dwóch czę­ści: pierw­szej ilu­stro­wa­nej wraz z pod­pi­sami, obej­mu­ją­cej walkę dłu­gim mie­czem bez uzbro­je­nia ochron­nego, ta­sa­kiem, szty­le­tem oraz ob­szerny roz­dział po­świę­cony za­pa­som; oraz dru­giej, skła­da­ją­cej się z sa­mych ilu­stra­cji, uka­zu­ją­cych sceny po­je­dyn­ków są­do­wych, za­równo ry­cer­skich, jak i miesz­czań­skich (z uży­ciem ogrom­nych tarcz po­je­dyn­ko­wych).

Tłumaczenie po­prze­dzone jest wni­kliwą ana­lizą Grzegorza do­ty­czącą za­równo sa­mego trak­tatu, jak i jego kon­tek­stu. Obejmuje ona opis uzbro­je­nia wy­ko­rzy­sty­wa­nego w trak­ta­cie, pod­sta­wo­wych za­sad walki w nim prze­ka­za­nych oraz po­rów­na­nie opi­sa­nych tech­nik z in­nymi źró­dłami z tego okresu.

Pomimo iż „Codex Wallerstein” nie jest bez­po­śred­nio zwią­zany z tra­dy­cją Johannesa Liechtenauera, opi­sane w nim tech­niki wy­ko­rzy­stują opi­sane przez niego pryn­cy­pia walki, a część z nich opi­sana jest w trak­ta­tach po­cho­dzą­cych z tej li­nii. Szczególnie sil­nie roz­wi­nięty jest te­mat za­wi­nięć (Winden), znacz­nie roz­sze­rzony w po­rów­na­niu do ory­gi­nal­nego tek­stu Liechtenauera.

Szczególnie godna uwagi jest sek­cja po­świę­cona za­pa­som, li­cząca aż 94 stro­nice. Czytelnik znaj­dzie tam do­kładne in­struk­cje do­ty­czące ów­cze­snej walki wręcz – dźwi­gnie, ude­rze­nia, rzuty, unie­ru­cho­mie­nia i inne. Wraz z ob­szer­nym ko­men­ta­rzem sta­nowi ona do­sko­nały pod­ręcz­nik do na­uki.

Książka li­czy 393 strony for­matu A4.

Uwaga: ze względu na błąd po­peł­niony przez wy­daw­nic­two, za­miesz­czamy na stro­nie po­pra­wioną wer­sję wstępu (plik PDF 236 kB).

Dodatkowe ma­te­riały:
Prezentacja tech­nik dłu­giego mie­cza – ma­te­riały z ARMA Euro Gathering 2002, w ję­zyku an­giel­skim (plik PDF 355 kB)
Prezentacja tech­nik na szty­let – ma­te­riały z Dijon 2003, ję­zyk an­giel­ski (plik PDF 299 kB)

Na zamku królewskim na Wawelu

ARMA Euro Gathering – 06.2002

© 2002 Bartłomiej Walczak
Podziękowania dla Cypriana Bogacza za zdjęcia

Drugie eu­ro­pej­skie ze­bra­nie człon­ków ARMA oraz prak­ty­ków daw­nych eu­ro­pej­skich sztuk walki roz­po­częło się w za­sa­dzie już w środę, 29 maja 2002 wraz z przy­jaz­dem pierw­szego z uczest­ni­ków – Fabrice’a Cognot. Następnego dnia po­ja­wił się David Rawlings i jego pani, Alex oraz Noah Gross. Te dwa dni spę­dzi­li­śmy na spa­ce­rach po Krakowie, wi­zy­tach w ka­wiar­niach i pu­bach oraz na wspól­nej wy­cieczce na drugą część Gwiezdnych Wojen.

Tradycyjnym punk­tem pro­gramu była wy­cieczka po kra­kow­skich zbro­jow­niach – Muzeum Narodowe, Wawel oraz mu­zeum Czartoryskich. Zebraliśmy się już w więk­szej gru­pie w pią­tek rano pod Muzeum Narodowym, nie­stety cze­kała nas nie­miła nie­spo­dzianka – tam­tej­sza wy­stawa Broni i Barwy była za­mknięta aż do od­wo­ła­nia. Czas po­zo­stały nam do go­dziny, na którą mie­li­śmy wy­zna­czone wej­ście do zbro­jowni wa­wel­skiej, spę­dzi­li­śmy w ka­wia­rence „Camelot” w sym­pa­tycz­nej at­mos­fe­rze.

W zbro­jowni na Wawelu ukrad­kiem udało się nam wy­ko­nać kilka zdjęć, które po­sta­ramy się za­mie­ścić dzięki uprzej­mo­ści Cypriana Bogacza, jak tylko do nas do­trą. W tym roku udało nam się też w ca­ło­ści obej­rzeć wy­stawy w Muzeum Czartoryskich. Następnie zje­dli­śmy mały lunch i umó­wi­li­śmy się na wie­czór w pu­bie.

Sobota była dniem po­świę­co­nym wło­skiej szkole szer­mierki. Po krót­kim po­wi­ta­niu i roz­grzewce, Matt Easton z grupy Schola Gladiatoria roz­po­czął warsz­tat z mie­cza jed­no­ręcz­nego i dłu­giego na pod­sta­wie ma­nu­skryptu Flos Duellatorum au­tor­stwa Fiore dei Liberi. Najpierw tłu­ma­czył opi­saną tam pracę nóg, po­tem ciosy, a na­stęp­nie po­przez se­rię ćwi­czeń do­szli­śmy do in­ter­pre­ta­cji ko­lej­nych tech­nik. Matt przed­sta­wił to wszystko w spójny i cie­kawy spo­sób, a sześć go­dzin jego pre­zen­ta­cji mi­nęło bar­dzo szybko.

Nagrania wideo:

Matt Easton po­ka­zuje kilka ćwi­czeń na pod­sta­wie Fiore dei Liberi
Miecz jed­no­ręczny z Fiore w wy­ko­na­niu Matta Eastona
Miecz długi z Fiore w wy­ko­na­niu Matta Eastona

W mię­dzy­cza­sie po­ja­wił się nasz spe­cjalny gość – S. Matthew Galas, uznany ba­dacz nie­miec­kiej szkoły walki. Po pre­zen­ta­cji Matta Eastona zo­stało nam tro­chę czasu, który Matt Galas wy­peł­nił cie­ka­wym wy­kła­dem o kon­tek­ście, w ja­kim na­leży umie­ścić dawne eu­ro­pej­skie sztuki walki oraz trak­taty. Następnie uda­li­śmy się do re­stau­ra­cji na wie­czorny obiad.

W nie­dzielę za­ję­li­śmy się szkołą nie­miecką. Przed lun­chem David Rawlings (grupa Boar’s Tooth) prze­pro­wa­dził nas przez dość in­ten­sywny tre­ning mi­strzow­skich cięć na pod­sta­wie ma­nu­skryptu Sigmunda Ringecka, sku­pia­jąc się jed­nak nie na bar­dzo po­pu­lar­nych tech­ni­kach za­wi­nięć, ale na aspek­tach, które czę­sto zdają się być po­mi­jane – „odej­mo­wa­niu” (ab­neh­men), wła­ści­wej pracy nóg, wy­czu­ciu dy­stansu i kwe­stii sto­so­wa­nia od­po­wied­niej tech­niki w od­po­wied­nim cza­sie.

Po lun­chu przy­szedł czas na nas – Radka i mnie. Temat Codexu Wallerstein po­ru­sza­li­śmy już kilka razy przy róż­nych oka­zjach: rok wcze­śniej na HACA Euro Gathering, w marcu w Dijon, dla­tego też oba­wia­li­śmy się nieco znu­żyć słu­cha­czy, szcze­gól­nie że spora ich część na­szą pre­zen­ta­cję w tej czy in­nej for­mie już wi­działa. Przeorganizowaliśmy nieco ma­te­riał i sku­pi­li­śmy się na trzech rze­czach na­szym zda­niem naj­waż­niej­szych w tym ma­nu­skryp­cie: za­wi­nię­ciach jako przy­go­to­wa­niu do dal­szej ak­cji, kon­trach do za­wi­nięć oraz pryn­cy­piach Liechtenauera w nim obec­nych.

Nagrania wideo

Film z kil­koma ćwi­cze­niami po­ka­zy­wa­nymi przez Dave’a
Film z kil­koma tech­ni­kami z Ringecka
Film z kil­koma tech­ni­kami z Codex Wallerstein

Tak w skró­cie wy­glą­dało dru­gie ARMA Euro Gathering. Było ono oka­zją do po­now­nego spo­tka­nia się ze zna­jo­mymi, wy­mie­nie­nia opi­nii i wspól­nego tre­ningu. Pozwoliło do­strzec jak duży po­stęp do­ko­nał się od ze­szłego roku w dzie­dzi­nie in­ter­pre­ta­cji. Przebiegło w mi­łej, wręcz ro­dzin­nej at­mos­fe­rze i po­zo­staje nam tylko ża­ło­wać, iż nie wszy­scy za­po­wia­dani go­ście do­tarli.

Na za­koń­cze­nie chcia­łem po­dzię­ko­wać Sylwii za zor­ga­ni­zo­wa­nie sali, je­dze­nia i wy­trwałe ści­ga­nie władz uczelni, Mattowi Galasowi za to, że przy­jął na­sze za­pro­sze­nie i po­ja­wił się w Polsce, Mattowi Eastonowi i Davidowi Rawlingsowi za pre­zen­ta­cje, Hansowi Heimowi za so­bot­nią roz­grzewkę oraz wszyst­kim, któ­rzy po­ja­wili się na se­mi­na­rium za kilka dni na­prawdę do­brej za­bawy.

Stoją od lewej: Cyprian Bogacz, Radek Ropka, Adrian Bogacz, Claus Drexler, Tomasz Doliński, ?, Mikołaj Ratajczak, Dave Rawlings, Krzysztof Piłka, Alex Jones, Patryk Skupniewicz, Sebastian Sipowicz, Jakub Sałuda, Matt Galas, Matt Easton.  Klęczą od lewej: Fabrice Cognot, Noah Gross i Hans Heim

Stoją od le­wej: Cyprian Bogacz, Radek Ropka, Adrian Bogacz, Claus Drexler, Tomasz Doliński, ?, Mikołaj Ratajczak, Dave Rawlings, Krzysztof Piłka, Alex Jones, Patryk Skupniewicz, Sebastian Sipowicz, Jakub Sałuda, Matt Galas, Matt Easton.
Klęczą od le­wej: Fabrice Cognot, Noah Gross i Hans Heim

Cięcie w nadgarstek

Spotkanie HEMAC – Dijon, 03.2002

W dniach 23-26 marca w Dijon we Francji od­było się pierw­sze spo­tka­nie Historical European Martial Arts Coalition – nie­for­mal­nej or­ga­ni­za­cji zrze­sza­ją­cej ba­da­czy i re­kon­struk­to­rów daw­nych sztuk walki. Impreza trwała od so­boty do wtorku. Razem z Radkiem przy­je­cha­li­śmy tam w pią­tek i zo­sta­li­śmy go­ścin­nie przy­jęci przez or­ga­ni­za­to­rów – Fabrice Cognot oraz Matta Eastona.

Po po­zby­ciu się ba­gaży zwie­dzi­li­śmy Muzeum Sztuk Pięknych w Dijon (zwane też mu­zeum Wielkich Diuków). Mieliśmy oka­zję przyj­rzeć się kil­ku­dzie­się­ciu cie­ka­wym ma­lo­wi­dłom i rzeź­bom oraz kilku in­te­re­su­ją­cym na­grob­kom. Z cie­kaw­szych eks­po­na­tów warto nad­mie­nić rzeźbę psiego py­ska z czep­cem kol­czym z wi­doczną wy­ściółką (prze­ry­so­waną dość wier­nie w książce Gary’ego Embeltona „Medieval Military Costume”), frag­ment rzeźby stopy z ka­wał­kiem sa­bota przy­wią­za­nego z przodu rze­mie­niem do buta oraz frag­ment rzeźby ręki z rę­ka­wicą klep­sy­drową (dzię­ku­jemy Tomaszowi Rajtarowi za udo­stęp­nie­nie po­niż­szych zdjęć z mu­zeum). Znajdujących się w mu­zeum mie­czy nie udało nam się zo­ba­czyć, po­nie­waż in­sty­tu­cja ta nie po­sia­dała wy­star­cza­jące ilo­ści lu­dzi, aby za­bez­pie­czyć wy­stawę (sic!). Resztę dnia i sporą część wie­czora spę­dzi­li­śmy w ir­landz­kim pu­bie, pi­jąc piwo lub sok, rzu­ca­jąc lot­kami i cze­ka­jąc na przy­jazd reszty zna­jo­mych.

Krótki opis poszczególnych prezentacji

Sobota

Dreynschlag, Christoph Kaindel – za­pasy z Dürera. Christoph i dwaj jego ko­le­dzy wagi cięż­kiej zro­bili na­prawdę nie­złe warsz­taty z za­pa­sów, prze­my­ślane, kon­kretne, a miej­scami dość za­bawne. Rozpoczęli od 20 mi­nu­to­wej de­mon­stra­cji róż­nych tech­nik, a po­tem za­czę­li­śmy pod ich kie­run­kiem ćwi­czyć pod­stawy. Christoph i reszta cho­dzili i po­pra­wiali, da­wali kon­kretne wska­zówki. Na ko­niec ba­wi­li­śmy się w „wy­rzu­ca­nie z dołka” przez osobę ska­czącą na jed­nej no­dze. Bardzo nam się po­do­bało.

Freifechter, Stefan Dieke – ra­pier z Meyera. Stefan Dieke i jego ko­lega naj­pierw za­pre­zen­to­wali kilka tech­nik, a po­tem prze­szli­śmy do ich ćwi­cze­nia. Przyznam się, że mia­łem pro­blemy z prze­sta­wie­niem swo­jej pracy nóg na ra­pier, po­nie­waż róż­niła się ona znacz­nie od tego, co pro­po­no­wał Stefan. Kilka tech­nik wy­da­wało mi się na pierw­szy rzut oka dość dziw­nych, ale nie po­dej­muję się oce­niać wier­no­ści in­ter­pre­ta­cji. Po ćwi­cze­niach, Freifechter za­de­mon­stro­wali krótki spar­ring, który zro­bił na nas dość prze­ciętne wra­że­nie.

Sala d’Arme Achille Marozzo, Marco Ruboli – miecz w szkole wło­skiej. Marco i jego ko­lega po­ka­zali dość prze­kro­jowo (co nie­stety ozna­cza też po­bież­nie) tech­niki z wło­skiej szkoły walki mie­czem. Zaczęli od po­staw i tech­nik z Fiore dei Liberi, po­tem prze­szli do Filipo Vadiego, a skoń­czyli na Manciolino i Achille Marozzo. Ostrzyłem so­bie zęby na tę pre­zen­ta­cję, a tym­cza­sem była ona moim zda­niem naj­słab­sza ze wszyst­kich pod wzglę­dem dy­dak­tycz­nym. Marco po­ka­zy­wał za jed­nym ra­zem trzy tech­niki, każdą tylko raz. Dla osób ich nie zna­ją­cych (w tym dla mnie) było to dość mę­czące. Marco na­pi­sał mi po­tem, że sta­rał się prze­ka­zać idee za­warte we wło­skich trak­ta­tach z XV i XVI wieku, a nie uczyć tech­nik. Trzeba na­to­miast przy­znać, że po se­mi­na­rium prze­słali wszyst­kim uczest­ni­kom „skrypt” pre­zen­ta­cji, li­czący około 30 stron, co w zu­peł­no­ści na­pra­wiło kiep­skie wra­że­nie, ja­kie wy­nio­słem z tej czę­ści im­prezy.

Potem przy­szedł czas na obiad, cał­kiem smaczny i bę­dący oka­zją do dal­szych roz­mów na różne te­maty. No i te fran­cu­skie sery!

Niedziela

FISAS, Maestro Lupo Sinclair – za­pre­zen­to­wał re­ne­san­sowe tech­niki walki spada di lato, czyli tzw. si­de­sword oraz spada y daga (miecz i szty­let). Metodycznie sama pre­zen­ta­cja stała na wy­so­kim po­zio­mie, cho­ciaż można by po­le­mi­zo­wać z jej war­stwą me­ry­to­ryczną. Cień na ca­łość rzu­ciło wy­po­wie­dziane na po­czątku stwier­dze­nie, że szer­mierka śre­dnio­wieczna była pry­mi­tywna i że roz­wi­nęła się do­piero w re­ne­san­sie. Zaprezentowana przez Sinclaira praca nóg ma, ow­szem, po­kry­cie w źró­dłach, ale są to źró­dła do­ty­czące ra­piera, a nie mie­cza (np. trak­tat Vincente Saviolo). Nie po­do­bały mi się rów­nież po­ka­zy­wane przez niego cię­cia, bę­dące ra­czej „pac­nię­ciami” po­dob­nymi do cio­sów sza­blą spor­tową. Ćwiczyliśmy w pa­rach pracę nóg, po­stawy i tech­niki. Na swój spo­sób po­ucza­jące, choć bu­dzące wąt­pli­wo­ści.

ARMA-PL, Radek Ropka i Bartek Walczak – ta­sak i miecz w Codex Wallerstein. Rozpoczęliśmy krót­kim wstę­pem na te­mat sa­mego trak­tatu, a po­tem prze­szli­śmy do tech­nik na ta­sak i ćwi­czeń w pa­rach. Następnie tro­chę mó­wi­łem o dłu­gim mie­czu, wy­ko­na­li­śmy kilka pro­stych ćwi­czeń przy­go­to­wu­ją­cych, a po­tem po­ka­za­li­śmy garść tech­nik – wszystko to było ćwi­czone w pa­rach. Nie zdą­ży­li­śmy prze­ćwi­czyć wszyst­kiego (jak to zwy­kle bywa), więc na sam ko­niec po­ka­za­li­śmy jesz­cze kilka tech­nik, a roz­wa­ża­nia za­koń­czy­li­śmy pre­zen­tu­jąc tech­nikę naj­bar­dziej zło­żoną oraz taką, w któ­rej od­rzuca się miecz i po­wala prze­ciw­nika na plecy. Uważam, że była to bar­dzo udana pre­zen­ta­cja. Odebraliśmy cał­kiem sporo gra­tu­la­cji.

Arts d’Armes, Phillipe Errard i Michael Huber – krótka pre­zen­ta­cja ra­piera na pod­sta­wie Thibaulta. Osobiście by­łem dość wy­czer­pany i przy­glą­da­łem się tylko jed­nym okiem, na­to­miast Radek twier­dzi, iż nie wy­ko­rzy­stali oni do końca po­ten­cjału „ma­gicz­nego koła”, które tak pie­czo­ło­wi­cie na­ma­lo­wali na pod­ło­dze sali. Przedstawili ma­te­riał dość cha­otycz­nie, dużo mó­wili, mało po­ka­zy­wali, ale było wi­dać, że wie­dzą, o czym mó­wią.

Wieczorem Ross Dean i Chris Webb (jako przed­sta­wi­ciele Angusa Trima w Europie) dali nam wy­jąt­kową oka­zję wzię­cia do ręki ostrych mie­czy i wy­ko­rzy­sta­nia ich w prak­tyce. Cięliśmy pla­sti­kowe bu­telki i pa­pie­rowe kar­tony, z dość du­żym po­wo­dze­niem. Takie „lek­kie” ćwi­cze­nie cięć nie daje wy­obra­że­nia o sile ude­rze­nia, ale z pew­no­ścią uczy pra­wi­dło­wego usta­wie­nia ostrza. Osobiście wo­lał­bym ciąć coś so­lid­niej­szego (Hans Heim twier­dzi, że cał­kiem nie­źle na­dają się do tego ja­poń­skie ta­tami), żeby móc spraw­dzić sku­tecz­ność kilku cięć. Było to dość po­ucza­jące do­świad­cze­nie.

Poniedziałek

Arts d’Armes, Michael Huber i Philip Didier (miecz); Le gu­er­riers d’Avalon, Olivier Dupuis (kij) – długi miecz oraz kij w „La no­ble science des jo­ueeurs de­spee”. Arts d’Armes to dość młoda grupa. Według tego, co mó­wili, ćwi­czą ra­zem od 2 mie­sięcy, a Egenolphem za­jęli się kilka ty­go­dni przed se­mi­na­rium, więc sama pre­zen­ta­cja była dość cha­otyczna i wi­dać było brak pew­no­ści pre­le­gen­tów. Pokazana in­ter­pre­ta­cja wy­da­wała mi się nieco dziwna, ale nie czuję się spe­cjal­nie mocny w XVI-wiecznej szer­mierce, więc nie mogę w ża­den inny spo­sób wy­ra­zić swo­jego zda­nia. Kij był nieco cie­kaw­szy, ale nie­stety za­pre­zen­to­wano go dość cha­otycz­nie.

Ochs, Johann Heim, Steffen Zimmerman i Stefan Königs – ta­sak w trak­ta­cie Johannesa Lecküchnera. Hans, Stefan i Steffen za­pre­zen­to­wali pod­sta­wowe po­stawy i cię­cia w re­la­cji do nauk mi­strza Liechtennauera, na któ­rych to Lecküchner ba­zo­wał. Po ich prze­ćwi­cze­niu za­częły się kon­kretne tech­niki, rów­nież in­te­re­su­jące. Niestety, drobna kon­tu­zja Radka unie­moż­li­wiła nam do­kładne przyj­rze­nie się wszyst­kim tech­ni­kom. Cała pre­zen­ta­cja była bar­dzo udana, choć pod ko­niec lu­dzie byli już dość zmę­czeni.

Schola Gladiatoria, Matt Easton i Chris Webb – szty­let w trak­ta­cie Fiore dei Liberi. Matt roz­po­czął od prze­czy­ta­nia tłu­ma­cze­nia dość in­te­re­su­ją­cego pro­logu do rę­ko­pisu z Getty. Następnie w ty­po­wym dla sie­bie lek­kim stylu ra­zem z Chrisem po­ka­zali pod­stawy i tech­niki na szty­let. Dużą część z tych rze­czy wi­dzie­li­śmy już pół roku wcze­śniej w Krakowie, więc mie­li­śmy oka­zję prze­ćwi­czyć wszystko jesz­cze raz. Brakowało w tej pre­zen­ta­cji ja­kie­goś „haka” na ćwi­czą­cych, ale me­ry­to­rycz­nie była bar­dzo do­bra.

Wtorek

Warrior’s Way, Colin Richards  – szty­let w Talhofferze 1467. Pomimo dość ob­szer­nych ko­men­ta­rzy do szty­letu w tym ma­nu­skryp­cie, wy­ko­na­nie za­war­tych w nim tech­nik jest cią­gle przed­mio­tem dys­ku­sji. Colin przed­sta­wił swoją usys­te­ma­ty­zo­waną ich in­ter­pre­ta­cję, którą ćwi­czy­li­śmy w pa­rach. Był to je­den z lep­szych warsz­ta­tów na tej im­pre­zie. Colin ma dość spe­cy­ficzne po­czu­cie hu­moru, ale zna się na rze­czy. Bawiliśmy się cał­kiem nie­źle.

Po lun­chu Ross i Chris po­now­nie umoż­li­wili nam wy­ko­rzy­sta­nie ostrej broni do cię­cia. Tym ra­zem pró­bo­wa­li­śmy nieco bar­dziej „fi­ne­zyj­nych” cięć, ku na­szemu zdzi­wie­niu z po­wo­dze­niem. Naszym po­czy­na­niom przy­glą­dali się stu­denci tam­tej­szego uni­wer­sy­tetu, nie­któ­rzy z nich mieli oka­zję na­wet sami spró­bo­wać swo­ich sił.

Na sam ko­niec Fabrice Cognot za­pre­zen­to­wał kilka tech­nik z Le Jeu de La Hache. Początek był dość in­te­re­su­jący, ale nie­stety był to czas, kiedy mu­sie­li­śmy się zbie­rać (dla­tego nie ma nas na zdję­ciu zbio­ro­wym). Ross i Chris od­wieźli nas na dwo­rzec i spo­koj­nie wró­ci­li­śmy do kraju.

Wrażenia ogólne

Była to dość ważna im­preza dla osób zwią­za­nych z HEMAC. Pozwoliła nam się spo­tkać z in­nymi i zo­ba­czyć, czym się zaj­mują. Sporo się na­uczy­li­śmy i do­wie­dzie­li­śmy, po­mimo róż­nego po­ziomu pre­zen­ta­cji. Szkoda, że nie wszy­scy mo­gli tam przy­je­chać (nie po­ja­wił się na przy­kład Mark Hillyard, Rob Lovett, czy Martin Austwick), po­zo­staje nam li­czyć na na­stępne tego ro­dzaju wy­da­rze­nia.

Dziękujemy Fabrice’owi i Mattowi za te kilka wspa­nia­łych dni spę­dzo­nych w Dijon.

Zdjęcie grupowe

Zdjęcie gru­powe

wydarzenia-thumb

Seminarium Ochs 1-2.11.2001

© 2002 Bartłomiej Walczak

Pod ko­niec paź­dzier­nika na za­pro­sze­nie Clausa Drexlera z nie­miec­kiej grupy Ochs uda­łem się do Monachium aby wziąć udział w se­mi­na­rium pro­wa­dzo­nym przez Jörga Bellinghausena. Tematem warsz­ta­tów była Kunst des lan­gen Swertes mi­strza Johannesa Liechtenauera.

Do Monachium do­je­cha­łem w pią­tek rano. Seminarium miało roz­po­cząć się do­piero na­stęp­nego dnia, więc po­zo­stały czas spę­dzi­łem z Clausem, Hansem Heimem, Steffenem Zimmermanem i Alexem Kiermayerem dys­ku­tu­jąc na te­mat śre­dnio­wiecz­nych sztuk walki i wy­mie­nia­jąc do­świad­cze­nia. W końcu mo­głem spo­tkać się z ludźmi, któ­rych zna­łem tylko przez Internet. W mię­dzy­cza­sie zwie­dzi­li­śmy rów­nież mu­zeum w zamku w Ingolstadt, gdzie mo­głem obej­rzeć do­sko­nałą ko­lek­cję śre­dnio­wiecz­nych tarcz (głów­nie pa­węży) oraz szty­le­tów. Znajdowało się tam rów­nież cał­kiem sporo re­ne­san­so­wych mie­czy (pod­pi­sa­nych jako ra­piery) i kilka in­nych cie­ka­wych rze­czy, m. in. pu­klerz o bar­dzo in­te­re­su­ją­cym kształ­cie, po­dobny do tych uwi­docz­nio­nych w Alte Almarut und Ringkunst z roku 1459. Niestety, za­po­mnia­łem wziąć ze sobą apa­ratu i nie by­łem w sta­nie zro­bić żad­nego zdję­cia.

Seminarium roz­po­częło się w so­botę o go­dzi­nie 11.00. Jörg wy­gło­sił krótki wy­kład na te­mat moż­li­wych źró­deł od­twa­rza­nia szer­mierki dłu­gim mie­czem, pod­kre­śla­jąc istotną rolę trak­ta­tów i pod­ręcz­ni­ków. Zaznaczył też, że rze­czy, które po­każe są jego wła­sną in­ter­pre­ta­cją tego, co za­wiera trak­tat mi­strza Sigmunta Ringecka.

Potem roz­po­częła się część prak­tyczna – na po­czątku pod­sta­wowe po­stawy w nie­miec­kiej szkole walki dłu­gim mie­czem: vom Tag, Ochs, Pflug oraz Alber. Jörg pod­kre­ślił, że nie na­leży trak­to­wać ich jako po­zy­cji sta­tycz­nych, ale jako po­czą­tek i ko­niec wy­ko­ny­wa­nych technik.Następnie prze­szedł do cięć i tech­nik. Na po­czątku ćwi­czy­li­śmy Oberhau, po­tem Zornhau wraz z Zornort oraz tech­ni­kami win­den, Krumphau (któ­rego wy­ko­na­nie jest przed­mio­tem licz­nych de­bat) oraz Zwerchhau. Wszystkie cię­cia wy­ko­ny­wa­li­śmy wraz z tech­ni­kami opi­sa­nymi w trak­ta­cie mi­strza Ringecka. Dzień za­koń­czył się sym­pa­tyczną ko­la­cją w po­bli­skiej re­stau­ra­cji, gdzie dys­ku­to­wa­li­śmy te­maty zwią­zane z szer­mierką i nie tylko.

Niedziela była nieco luź­niej­sza. Jörg wspo­mniał o Schielhau i Scheitelhau i za­pre­zen­to­wał kilka tech­nik. Potem prze­szli­śmy do pół-miecza i to za­jęło nam resztę dnia. Przez ostat­nie pół go­dziny Jörg od­po­wia­dał na na­sze py­ta­nia. Pokazał kilka rze­czy, któ­rych nie ćwi­czy­li­śmy w trak­cie se­mi­na­rium. Szkoda, że nie było już na to czasu.

W trak­cie tego se­mi­na­rium na­uczy­łem się cał­kiem sporo, po­mimo iż mój nie­miecki po­zo­sta­wia wiele do ży­cze­nia. Zaistniały, co prawda, pewne róż­nice w in­ter­pre­ta­cji, ale za­pre­zen­to­wany przez Jörga sys­tem jest nie­wąt­pli­wie in­te­re­su­jący. Chciałem po­dzię­ko­wać gru­pie Ochs za moż­li­wość wzię­cia udziału w se­mi­na­rium, a szcze­gól­nie moim go­spo­da­rzom – Clausowi Drexlerowi oraz Steffenowi Zimmermanowi – za wspa­niały czas, jaki spę­dzi­łem w Monachium.