0_1e2fe_59875f0b_L

Codex Wallerstein

© 2002 Bartłomiej Walczak

W lipcu 2002 nakładem wydawnictwa Paladin Press ukazała się transkrypcja i tłumaczenie na języki angielski oraz współczesny niemiecki XV-wiecznego anonimowego traktatu o Kunst des Fechtens – „Codex Wallerstein”.

Traktat składa się z dwóch części: pierwszej ilustrowanej wraz z podpisami, obejmującej walkę długim mieczem bez uzbrojenia ochronnego, tasakiem, sztyletem oraz obszerny rozdział poświęcony zapasom; oraz drugiej, składającej się z samych ilustracji, ukazujących sceny pojedynków sądowych, zarówno rycerskich, jak i mieszczańskich (z użyciem ogromnych tarcz pojedynkowych).

Tłumaczenie poprzedzone jest wnikliwą analizą Grzegorza dotyczącą zarówno samego traktatu, jak i jego kontekstu. Obejmuje ona opis uzbrojenia wykorzystywanego w traktacie, podstawowych zasad walki w nim przekazanych oraz porównanie opisanych technik z innymi źródłami z tego okresu.

Pomimo iż „Codex Wallerstein” nie jest bezpośrednio związany z tradycją Johannesa Liechtenauera, opisane w nim techniki wykorzystują opisane przez niego pryncypia walki, a część z nich opisana jest w traktatach pochodzących z tej linii. Szczególnie silnie rozwinięty jest temat zawinięć (Winden), znacznie rozszerzony w porównaniu do oryginalnego tekstu Liechtenauera.

Szczególnie godna uwagi jest sekcja poświęcona zapasom, licząca aż 94 stronice. Czytelnik znajdzie tam dokładne instrukcje dotyczące ówczesnej walki wręcz – dźwignie, uderzenia, rzuty, unieruchomienia i inne. Wraz z obszernym komentarzem stanowi ona doskonały podręcznik do nauki.

Książka liczy 393 strony formatu A4.

Uwaga: ze względu na błąd popełniony przez wydawnictwo, zamieszczamy na stronie poprawioną wersję wstępu (plik PDF 236 kB).

Dodatkowe materiały:
Prezentacja technik długiego miecza – materiały z ARMA Euro Gathering 2002, w języku angielskim (plik PDF 355 kB)
Prezentacja technik na sztylet – materiały z Dijon 2003, język angielski (plik PDF 299 kB)

Na zamku królewskim na Wawelu

ARMA Euro Gathering – 06.2002

© 2002 Bartłomiej Walczak
Podziękowania dla Cypriana Bogacza za zdjęcia

Drugie europejskie zebranie członków ARMA oraz praktyków dawnych europejskich sztuk walki rozpoczęło się w zasadzie już w środę, 29 maja 2002 wraz z przyjazdem pierwszego z uczestników – Fabrice’a Cognot. Następnego dnia pojawił się David Rawlings i jego pani, Alex oraz Noah Gross. Te dwa dni spędziliśmy na spacerach po Krakowie, wizytach w kawiarniach i pubach oraz na wspólnej wycieczce na drugą część Gwiezdnych Wojen.

Tradycyjnym punktem programu była wycieczka po krakowskich zbrojowniach – Muzeum Narodowe, Wawel oraz muzeum Czartoryskich. Zebraliśmy się już w większej grupie w piątek rano pod Muzeum Narodowym, niestety czekała nas niemiła niespodzianka – tamtejsza wystawa Broni i Barwy była zamknięta aż do odwołania. Czas pozostały nam do godziny, na którą mieliśmy wyznaczone wejście do zbrojowni wawelskiej, spędziliśmy w kawiarence „Camelot” w sympatycznej atmosferze.

W zbrojowni na Wawelu ukradkiem udało się nam wykonać kilka zdjęć, które postaramy się zamieścić dzięki uprzejmości Cypriana Bogacza, jak tylko do nas dotrą. W tym roku udało nam się też w całości obejrzeć wystawy w Muzeum Czartoryskich. Następnie zjedliśmy mały lunch i umówiliśmy się na wieczór w pubie.

Sobota była dniem poświęconym włoskiej szkole szermierki. Po krótkim powitaniu i rozgrzewce, Matt Easton z grupy Schola Gladiatoria rozpoczął warsztat z miecza jednoręcznego i długiego na podstawie manuskryptu Flos Duellatorum autorstwa Fiore dei Liberi. Najpierw tłumaczył opisaną tam pracę nóg, potem ciosy, a następnie poprzez serię ćwiczeń doszliśmy do interpretacji kolejnych technik. Matt przedstawił to wszystko w spójny i ciekawy sposób, a sześć godzin jego prezentacji minęło bardzo szybko.

Nagrania wideo:

Matt Easton pokazuje kilka ćwiczeń na podstawie Fiore dei Liberi
Miecz jednoręczny z Fiore w wykonaniu Matta Eastona
Miecz długi z Fiore w wykonaniu Matta Eastona

W międzyczasie pojawił się nasz specjalny gość – S. Matthew Galas, uznany badacz niemieckiej szkoły walki. Po prezentacji Matta Eastona zostało nam trochę czasu, który Matt Galas wypełnił ciekawym wykładem o kontekście, w jakim należy umieścić dawne europejskie sztuki walki oraz traktaty. Następnie udaliśmy się do restauracji na wieczorny obiad.

W niedzielę zajęliśmy się szkołą niemiecką. Przed lunchem David Rawlings (grupa Boar’s Tooth) przeprowadził nas przez dość intensywny trening mistrzowskich cięć na podstawie manuskryptu Sigmunda Ringecka, skupiając się jednak nie na bardzo popularnych technikach zawinięć, ale na aspektach, które często zdają się być pomijane – „odejmowaniu” (abnehmen), właściwej pracy nóg, wyczuciu dystansu i kwestii stosowania odpowiedniej techniki w odpowiednim czasie.

Po lunchu przyszedł czas na nas – Radka i mnie. Temat Codexu Wallerstein poruszaliśmy już kilka razy przy różnych okazjach: rok wcześniej na HACA Euro Gathering, w marcu w Dijon, dlatego też obawialiśmy się nieco znużyć słuchaczy, szczególnie że spora ich część naszą prezentację w tej czy innej formie już widziała. Przeorganizowaliśmy nieco materiał i skupiliśmy się na trzech rzeczach naszym zdaniem najważniejszych w tym manuskrypcie: zawinięciach jako przygotowaniu do dalszej akcji, kontrach do zawinięć oraz pryncypiach Liechtenauera w nim obecnych.

Nagrania wideo

Film z kilkoma ćwiczeniami pokazywanymi przez Dave’a
Film z kilkoma technikami z Ringecka
Film z kilkoma technikami z Codex Wallerstein

Tak w skrócie wyglądało drugie ARMA Euro Gathering. Było ono okazją do ponownego spotkania się ze znajomymi, wymienienia opinii i wspólnego treningu. Pozwoliło dostrzec jak duży postęp dokonał się od zeszłego roku w dziedzinie interpretacji. Przebiegło w miłej, wręcz rodzinnej atmosferze i pozostaje nam tylko żałować, iż nie wszyscy zapowiadani goście dotarli.

Na zakończenie chciałem podziękować Sylwii za zorganizowanie sali, jedzenia i wytrwałe ściganie władz uczelni, Mattowi Galasowi za to, że przyjął nasze zaproszenie i pojawił się w Polsce, Mattowi Eastonowi i Davidowi Rawlingsowi za prezentacje, Hansowi Heimowi za sobotnią rozgrzewkę oraz wszystkim, którzy pojawili się na seminarium za kilka dni naprawdę dobrej zabawy.

Stoją od lewej: Cyprian Bogacz, Radek Ropka, Adrian Bogacz, Claus Drexler, Tomasz Doliński, ?, Mikołaj Ratajczak, Dave Rawlings, Krzysztof Piłka, Alex Jones, Patryk Skupniewicz, Sebastian Sipowicz, Jakub Sałuda, Matt Galas, Matt Easton.  Klęczą od lewej: Fabrice Cognot, Noah Gross i Hans Heim

Stoją od lewej: Cyprian Bogacz, Radek Ropka, Adrian Bogacz, Claus Drexler, Tomasz Doliński, ?, Mikołaj Ratajczak, Dave Rawlings, Krzysztof Piłka, Alex Jones, Patryk Skupniewicz, Sebastian Sipowicz, Jakub Sałuda, Matt Galas, Matt Easton.
Klęczą od lewej: Fabrice Cognot, Noah Gross i Hans Heim

Cięcie w nadgarstek

Spotkanie HEMAC – Dijon, 03.2002

W dniach 23-26 marca w Dijon we Francji odbyło się pierwsze spotkanie Historical European Martial Arts Coalition – nieformalnej organizacji zrzeszającej badaczy i rekonstruktorów dawnych sztuk walki. Impreza trwała od soboty do wtorku. Razem z Radkiem przyjechaliśmy tam w piątek i zostaliśmy gościnnie przyjęci przez organizatorów – Fabrice Cognot oraz Matta Eastona.

Po pozbyciu się bagaży zwiedziliśmy Muzeum Sztuk Pięknych w Dijon (zwane też muzeum Wielkich Diuków). Mieliśmy okazję przyjrzeć się kilkudziesięciu ciekawym malowidłom i rzeźbom oraz kilku interesującym nagrobkom. Z ciekawszych eksponatów warto nadmienić rzeźbę psiego pyska z czepcem kolczym z widoczną wyściółką (przerysowaną dość wiernie w książce Gary’ego Embeltona „Medieval Military Costume”), fragment rzeźby stopy z kawałkiem sabota przywiązanego z przodu rzemieniem do buta oraz fragment rzeźby ręki z rękawicą klepsydrową (dziękujemy Tomaszowi Rajtarowi za udostępnienie poniższych zdjęć z muzeum). Znajdujących się w muzeum mieczy nie udało nam się zobaczyć, ponieważ instytucja ta nie posiadała wystarczające ilości ludzi, aby zabezpieczyć wystawę (sic!). Resztę dnia i sporą część wieczora spędziliśmy w irlandzkim pubie, pijąc piwo lub sok, rzucając lotkami i czekając na przyjazd reszty znajomych.

Krótki opis poszczególnych prezentacji

Sobota

Dreynschlag, Christoph Kaindel – zapasy z Dürera. Christoph i dwaj jego koledzy wagi ciężkiej zrobili naprawdę niezłe warsztaty z zapasów, przemyślane, konkretne, a miejscami dość zabawne. Rozpoczęli od 20 minutowej demonstracji różnych technik, a potem zaczęliśmy pod ich kierunkiem ćwiczyć podstawy. Christoph i reszta chodzili i poprawiali, dawali konkretne wskazówki. Na koniec bawiliśmy się w „wyrzucanie z dołka” przez osobę skaczącą na jednej nodze. Bardzo nam się podobało.

Freifechter, Stefan Dieke – rapier z Meyera. Stefan Dieke i jego kolega najpierw zaprezentowali kilka technik, a potem przeszliśmy do ich ćwiczenia. Przyznam się, że miałem problemy z przestawieniem swojej pracy nóg na rapier, ponieważ różniła się ona znacznie od tego, co proponował Stefan. Kilka technik wydawało mi się na pierwszy rzut oka dość dziwnych, ale nie podejmuję się oceniać wierności interpretacji. Po ćwiczeniach, Freifechter zademonstrowali krótki sparring, który zrobił na nas dość przeciętne wrażenie.

Sala d’Arme Achille Marozzo, Marco Ruboli – miecz w szkole włoskiej. Marco i jego kolega pokazali dość przekrojowo (co niestety oznacza też pobieżnie) techniki z włoskiej szkoły walki mieczem. Zaczęli od postaw i technik z Fiore dei Liberi, potem przeszli do Filipo Vadiego, a skończyli na Manciolino i Achille Marozzo. Ostrzyłem sobie zęby na tę prezentację, a tymczasem była ona moim zdaniem najsłabsza ze wszystkich pod względem dydaktycznym. Marco pokazywał za jednym razem trzy techniki, każdą tylko raz. Dla osób ich nie znających (w tym dla mnie) było to dość męczące. Marco napisał mi potem, że starał się przekazać idee zawarte we włoskich traktatach z XV i XVI wieku, a nie uczyć technik. Trzeba natomiast przyznać, że po seminarium przesłali wszystkim uczestnikom „skrypt” prezentacji, liczący około 30 stron, co w zupełności naprawiło kiepskie wrażenie, jakie wyniosłem z tej części imprezy.

Potem przyszedł czas na obiad, całkiem smaczny i będący okazją do dalszych rozmów na różne tematy. No i te francuskie sery!

Niedziela

FISAS, Maestro Lupo Sinclair – zaprezentował renesansowe techniki walki spada di lato, czyli tzw. sidesword oraz spada y daga (miecz i sztylet). Metodycznie sama prezentacja stała na wysokim poziomie, chociaż można by polemizować z jej warstwą merytoryczną. Cień na całość rzuciło wypowiedziane na początku stwierdzenie, że szermierka średniowieczna była prymitywna i że rozwinęła się dopiero w renesansie. Zaprezentowana przez Sinclaira praca nóg ma, owszem, pokrycie w źródłach, ale są to źródła dotyczące rapiera, a nie miecza (np. traktat Vincente Saviolo). Nie podobały mi się również pokazywane przez niego cięcia, będące raczej „pacnięciami” podobnymi do ciosów szablą sportową. Ćwiczyliśmy w parach pracę nóg, postawy i techniki. Na swój sposób pouczające, choć budzące wątpliwości.

ARMA-PL, Radek Ropka i Bartek Walczak – tasak i miecz w Codex Wallerstein. Rozpoczęliśmy krótkim wstępem na temat samego traktatu, a potem przeszliśmy do technik na tasak i ćwiczeń w parach. Następnie trochę mówiłem o długim mieczu, wykonaliśmy kilka prostych ćwiczeń przygotowujących, a potem pokazaliśmy garść technik – wszystko to było ćwiczone w parach. Nie zdążyliśmy przećwiczyć wszystkiego (jak to zwykle bywa), więc na sam koniec pokazaliśmy jeszcze kilka technik, a rozważania zakończyliśmy prezentując technikę najbardziej złożoną oraz taką, w której odrzuca się miecz i powala przeciwnika na plecy. Uważam, że była to bardzo udana prezentacja. Odebraliśmy całkiem sporo gratulacji.

Arts d’Armes, Phillipe Errard i Michael Huber – krótka prezentacja rapiera na podstawie Thibaulta. Osobiście byłem dość wyczerpany i przyglądałem się tylko jednym okiem, natomiast Radek twierdzi, iż nie wykorzystali oni do końca potencjału „magicznego koła”, które tak pieczołowicie namalowali na podłodze sali. Przedstawili materiał dość chaotycznie, dużo mówili, mało pokazywali, ale było widać, że wiedzą, o czym mówią.

Wieczorem Ross Dean i Chris Webb (jako przedstawiciele Angusa Trima w Europie) dali nam wyjątkową okazję wzięcia do ręki ostrych mieczy i wykorzystania ich w praktyce. Cięliśmy plastikowe butelki i papierowe kartony, z dość dużym powodzeniem. Takie „lekkie” ćwiczenie cięć nie daje wyobrażenia o sile uderzenia, ale z pewnością uczy prawidłowego ustawienia ostrza. Osobiście wolałbym ciąć coś solidniejszego (Hans Heim twierdzi, że całkiem nieźle nadają się do tego japońskie tatami), żeby móc sprawdzić skuteczność kilku cięć. Było to dość pouczające doświadczenie.

Poniedziałek

Arts d’Armes, Michael Huber i Philip Didier (miecz); Le guerriers d’Avalon, Olivier Dupuis (kij) – długi miecz oraz kij w „La noble science des joueeurs despee”. Arts d’Armes to dość młoda grupa. Według tego, co mówili, ćwiczą razem od 2 miesięcy, a Egenolphem zajęli się kilka tygodni przed seminarium, więc sama prezentacja była dość chaotyczna i widać było brak pewności prelegentów. Pokazana interpretacja wydawała mi się nieco dziwna, ale nie czuję się specjalnie mocny w XVI-wiecznej szermierce, więc nie mogę w żaden inny sposób wyrazić swojego zdania. Kij był nieco ciekawszy, ale niestety zaprezentowano go dość chaotycznie.

Ochs, Johann Heim, Steffen Zimmerman i Stefan Königs – tasak w traktacie Johannesa Lecküchnera. Hans, Stefan i Steffen zaprezentowali podstawowe postawy i cięcia w relacji do nauk mistrza Liechtennauera, na których to Lecküchner bazował. Po ich przećwiczeniu zaczęły się konkretne techniki, również interesujące. Niestety, drobna kontuzja Radka uniemożliwiła nam dokładne przyjrzenie się wszystkim technikom. Cała prezentacja była bardzo udana, choć pod koniec ludzie byli już dość zmęczeni.

Schola Gladiatoria, Matt Easton i Chris Webb – sztylet w traktacie Fiore dei Liberi. Matt rozpoczął od przeczytania tłumaczenia dość interesującego prologu do rękopisu z Getty. Następnie w typowym dla siebie lekkim stylu razem z Chrisem pokazali podstawy i techniki na sztylet. Dużą część z tych rzeczy widzieliśmy już pół roku wcześniej w Krakowie, więc mieliśmy okazję przećwiczyć wszystko jeszcze raz. Brakowało w tej prezentacji jakiegoś „haka” na ćwiczących, ale merytorycznie była bardzo dobra.

Wtorek

Warrior’s Way, Colin Richards – sztylet w Talhofferze 1467. Pomimo dość obszernych komentarzy do sztyletu w tym manuskrypcie, wykonanie zawartych w nim technik jest ciągle przedmiotem dyskusji. Colin przedstawił swoją usystematyzowaną ich interpretację, którą ćwiczyliśmy w parach. Był to jeden z lepszych warsztatów na tej imprezie. Colin ma dość specyficzne poczucie humoru, ale zna się na rzeczy. Bawiliśmy się całkiem nieźle.

Po lunchu Ross i Chris ponownie umożliwili nam wykorzystanie ostrej broni do cięcia. Tym razem próbowaliśmy nieco bardziej „finezyjnych” cięć, ku naszemu zdziwieniu z powodzeniem. Naszym poczynaniom przyglądali się studenci tamtejszego uniwersytetu, niektórzy z nich mieli okazję nawet sami spróbować swoich sił.

Na sam koniec Fabrice Cognot zaprezentował kilka technik z Le Jeu de La Hache. Początek był dość interesujący, ale niestety był to czas, kiedy musieliśmy się zbierać (dlatego nie ma nas na zdjęciu zbiorowym). Ross i Chris odwieźli nas na dworzec i spokojnie wróciliśmy do kraju.

Wrażenia ogólne

Była to dość ważna impreza dla osób związanych z HEMAC. Pozwoliła nam się spotkać z innymi i zobaczyć, czym się zajmują. Sporo się nauczyliśmy i dowiedzieliśmy, pomimo różnego poziomu prezentacji. Szkoda, że nie wszyscy mogli tam przyjechać (nie pojawił się na przykład Mark Hillyard, Rob Lovett, czy Martin Austwick), pozostaje nam liczyć na następne tego rodzaju wydarzenia.

Dziękujemy Fabrice’owi i Mattowi za te kilka wspaniałych dni spędzonych w Dijon.

Zdjęcie grupowe

Zdjęcie grupowe

wydarzenia-thumb

Seminarium Ochs 1-2.11.2001

© 2002 Bartłomiej Walczak

Pod koniec października na zaproszenie Clausa Drexlera z niemieckiej grupy Ochs udałem się do Monachium aby wziąć udział w seminarium prowadzonym przez Jörga Bellinghausena. Tematem warsztatów była Kunst des langen Swertes mistrza Johannesa Liechtenauera.

Do Monachium dojechałem w piątek rano. Seminarium miało rozpocząć się dopiero następnego dnia, więc pozostały czas spędziłem z Clausem, Hansem Heimem, Steffenem Zimmermanem i Alexem Kiermayerem dyskutując na temat średniowiecznych sztuk walki i wymieniając doświadczenia. W końcu mogłem spotkać się z ludźmi, których znałem tylko przez Internet. W międzyczasie zwiedziliśmy również muzeum w zamku w Ingolstadt, gdzie mogłem obejrzeć doskonałą kolekcję średniowiecznych tarcz (głównie pawęży) oraz sztyletów. Znajdowało się tam również całkiem sporo renesansowych mieczy (podpisanych jako rapiery) i kilka innych ciekawych rzeczy, m. in. puklerz o bardzo interesującym kształcie, podobny do tych uwidocznionych w Alte Almarut und Ringkunst z roku 1459. Niestety, zapomniałem wziąć ze sobą aparatu i nie byłem w stanie zrobić żadnego zdjęcia.

Seminarium rozpoczęło się w sobotę o godzinie 11.00. Jörg wygłosił krótki wykład na temat możliwych źródeł odtwarzania szermierki długim mieczem, podkreślając istotną rolę traktatów i podręczników. Zaznaczył też, że rzeczy, które pokaże są jego własną interpretacją tego, co zawiera traktat mistrza Sigmunta Ringecka.

Potem rozpoczęła się część praktyczna – na początku podstawowe postawy w niemieckiej szkole walki długim mieczem: vom Tag, Ochs, Pflug oraz Alber. Jörg podkreślił, że nie należy traktować ich jako pozycji statycznych, ale jako początek i koniec wykonywanych technik.Następnie przeszedł do cięć i technik. Na początku ćwiczyliśmy Oberhau, potem Zornhau wraz z Zornort oraz technikami winden, Krumphau (którego wykonanie jest przedmiotem licznych debat) oraz Zwerchhau. Wszystkie cięcia wykonywaliśmy wraz z technikami opisanymi w traktacie mistrza Ringecka. Dzień zakończył się sympatyczną kolacją w pobliskiej restauracji, gdzie dyskutowaliśmy tematy związane z szermierką i nie tylko.

Niedziela była nieco luźniejsza. Jörg wspomniał o Schielhau i Scheitelhau i zaprezentował kilka technik. Potem przeszliśmy do pół-miecza i to zajęło nam resztę dnia. Przez ostatnie pół godziny Jörg odpowiadał na nasze pytania. Pokazał kilka rzeczy, których nie ćwiczyliśmy w trakcie seminarium. Szkoda, że nie było już na to czasu.

W trakcie tego seminarium nauczyłem się całkiem sporo, pomimo iż mój niemiecki pozostawia wiele do życzenia. Zaistniały, co prawda, pewne różnice w interpretacji, ale zaprezentowany przez Jörga system jest niewątpliwie interesujący. Chciałem podziękować grupie Ochs za możliwość wzięcia udziału w seminarium, a szczególnie moim gospodarzom – Clausowi Drexlerowi oraz Steffenowi Zimmermanowi – za wspaniały czas, jaki spędziłem w Monachium.

10

HACA Euro Gathering 2001 13-14.10.2001

© 2001 Bartłomiej Walczak
podziękowania dla Matta Eastona za zdjęcia

Zjazd HACA Euro odbył się w dniach 13-14 października 2001 roku. Wielu uczestników zjawiło się jednak wcześniej, aby wziąć udział w wycieczce po krakowskich muzeach w piątek rano. W jej trakcie zwiedziliśmy Muzeum Narodowe, Zbrojownię na Wawelu oraz arsenał w Muzeum Czartoryskich. Wycieczka była interesująca nie tylko pod względem edukacyjnym, ale też pozwoliła nam lepiej się poznać.

Samo seminarium zaczęło się o 9.00 rano w sobotę, chociaż prawdziwe otwarcie miało miejsce dopiero o 9.30, gdy większość uczestników dotarła już na miejsce. Po krótkiej prezentacji i kilku słowach wstępu rozpoczęliśmy główny program. Niestety, Marlon Höss-Böttger nie dotarł do Krakowa ze względu na problemy linii lotniczych SwissAir. Rozpoczęliśmy więc od prezentacji podstaw niemieckiej szkoły walki długim mieczem: pozycji i głównych pryncypiów walki.

Potem Colin Richards wygłosił krótki wykład na temad podejścia do treningu sztuk walki, ktory należałoby moim zdaniem powtórzyć jeszcze kilka razy, aby każdy mógł przekonać się o różnicy pomiędzy prawdziwym treningiem a „udawaniem”. Colin zakończył swój wykład pozwalając nam w grupkach wielu na jednego zmagać się z przeciwnikami uzbrojonymi w sztylety. Tak minął nam czas do lunchu.

Pozostała część dnia przebiegła już zgodnie z planem – wraz z Radkiem zaprezentowaliśmy naszą interpretację traktatu Von Baumanna opartą na tłumaczeniu Grzegorza Żabińskiego. Zaczęliśmy od tasaka i prezentacja ośmiu technik wraz z instruktarzem zajęła nam ponad godzinę. Pozostały czas wykorzystaliśmy na wytłumaczenie naszej interpretacji winden oraz na ćwiczenie kilku technik z sekcji długiego miecza z Von Baumanna.

Następnie Matt Easton i Chriss Web pokazali bardzo interesujące techniki na sztylet w oparciu o traktat Fiore dei Liberi. Muszę przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie. Materiału było tak dużo, że do tej pory zdążyłem zapomnieć ponad połowę. Mattowi zabrakło czasu, żeby dokończyć prezentację, ponieważ musieliśmy udać się na obiad. Resztę wieczoru spędziliśmy dyskutując w restauracji Morskie Oko.

W niedzielę ponownie spotkaliśmy się około 9.00, aczkolwiek właściwy trening nie zaczął się przed 10.00. Zamiast planowanej prezentacji Marlona Colin Richards pokazał nam podstawowe kroki, co uświadomiło mi jak wiele rzeczy nie wiem oraz ile zdążyłem zapomnieć. Zaraz potem Luca Porzio powiedział kilka słów na temat cięcia mieczem, podkreślając odpowiednie ułożenie ostrza, trajektorię, uchwyt i skupienie. Zakończył stwierdzeniem, że często ćwiczymy techniki tak naprawdę nie znając podstaw, co może prowadzić do złej ich interpretacji.

Około południa razem z Radkiem kontynuowaliśmy przedstawianie technik długiego miecza z Von Baumanna. Niestety nie mieliśmy wystarczająco wiele czasu, aby wszyscy mogli ćwiczyć każdą z nich. Dotarliśmy mniej więcej do 2/5 materiału i musieliśmy udać się na lunch. Po posiłku wykonaliśmy jedynie prezentację pozostałych technik, już bez dalszych ćwiczeń.

Pałeczkę przejęli potem Luca Porzio oraz Frederico Bonelli i zaprezentowali jedną z sekwencji dwuręcznego miecza z traktatu Achille Marozzo, wyjaśniając punkt po punkcie jej możliwe zastosowanie w walce. Demonstracja była głęboko przemyślana. Nie zdawałem sobie sprawy, że z zaledwie dwoma stronami traktatu można zrobić aż tak wiele.

Pod koniec prezentacji Luca zaproponował wszystkim sparring w zwolnionym tempie, co okazało się być interesującym doświadczeniem. Niestety, nie posiadaliśmy bezpiecznej broni, która pozwoliłaby nam na walki z pełną prędkością.

Po walkach Matt i Chris kontynuowali swoją demonstrację. Patryk Skupniewicz niestety nie był w stanie dojechać ze względu na wypadek samochodowy, który miał miejsce jakiś czas wcześniej. Chwyciliśmy sztylety i zabraliśmy się do roboty. Na sam koniec seminarium ponownie wykonaliśmy ćwiczenie na sztylety, które poprzedniego dnia pokazał nam Colin, tym razem starając się zastosować to, czego się nauczyliśmy od Matta.

Nauczyłem się wiele podczas tego weekendu. Wiele rzeczy było nowych, ale przypomniano mi też o podstawach, które należy ciągle ćwiczyć aż do osiągnięcia perfekcji, a potem jeszcze trochę. Cała impreza odbyła się w bardzo przyjacielskiej atmosferze. Czułem się, jakbyśmy wszyscy tworzyli swego rodzaju rodzinę. Poznaliśmy wiele ludzi i zawarliśmy znajomości, które pozwolą nam dalej rozwijać się w dziedzinie sztuk walk średniowiecza.

Dziękuję wszystkim, którzy tam byli. Szkoda, że niektórzy z Was nie mogli tam przyjechać. Mamy nadzieję, że w przyszłości uda nam się zorganizować podobne imprezy.

Nagrania wideo

Codex Wallerstein, tasak
Codex Wallerstein, długi miecz
Fiore dei Liberi, sztylet

bastian

Seminarium HACA – 10.2000

© 2002 Bartłomiej Walczak

Pierwsze w Polsce seminarium HACA odbyło się w Krakowie w dniach 30 września – 1 października 2000. Wbrew oczekiwaniom, swoje uczestnictwo zgłosiło zaledwie 20 osób, w tym jedynie 3 (oprócz gospodarzy) przynależały do którejś z grup należących do polskiego ruchu rycerskiego. Seminarium poświęcone było metodom walki długim mieczem.

John Clements – przewodniczący oraz instruktor HACA – rozpoczął spotkanie wstępem teoretycznym, mówiąc trochę o swojej organizacji, sobie oraz o różnicach pomiędzy tym, czym się zajmuje a szermierką sportową, teatralną, a także o tym, jak bardzo niedoceniane są sztuki walki zachodu w porównaniu do zbyt idealizowanych sztuk walk wschodu.

Po krótkiej, acz wyjątkowo efektownej prezentacji, John pokazał postawy szermiercze, opowiadając jednocześnie o zastosowaniu i znaczeniu każdej z nich, często odwołując się do traktatów. Od tego zaczęliśmy nasze ćwiczenia. Dość płynnie przeszliśmy potem do cięć, z których część stanowiła naturalne przejście pomiędzy różnymi postawami. Nasze ćwiczenia przerywane były kolejnymi prezentacjami technik zawartych w manuskryptach, wykonanych w sposób, który nie budził żadnych wątpliwości co do ich wysokiej skuteczności.

Po przerwie na obiad, John dość długo tłumaczył koncepcję obrony w szermierce długim mieczem, pokazując nieskuteczność statycznych zastaw i pokazując różne sposoby schodzenia, zbijania i odsuwania ciosów przeciwnika, a także uniwersalność wspomnianych postaw w walce z kilkoma przeciwnikami. Podkreślał istotę wyczucia czasu i odległości, a także trzech rodzajów ataku – przed, w trakcie oraz po. Na koniec zaprezentował również jak powinno wyglądać parowanie płazem – ostatnia rzecz, do której sięga prawdziwy szermierz. Ten temat, jako wysoce kontrowersyjny, zajął czas aż do końca dnia.

Gdy skończył nam się czas, podczas którego mogliśmy korzystać z sali, wyszliśmy na boisko i jeszcze przez godzinę odkrywaliśmy w parach różne warianty obrony. Tego rodzaju analiza okazała się być wysoce kształcąca i użyteczna.

Drugi dzień rozpoczęliśmy od powtórzenia podstaw i przeszliśmy do pracy nóg, kolejnej podstawy w szermierce. Przy okazji omówiona została pokrótce taktyka w walce grupowej, a także mieliśmy okazję ujrzeć kolejne prezentacje technik z traktatów.

W przerwie wybraliśmy się grupowo do zbrojowni na Wawelu, gdzie John przez dłuższą chwilę rozprawiał na temat walki znajdującymi się tam mieczami, budząc przy okazji pewne zainteresowanie pilnujących tam pań. Po wykonaniu grupowego zdjęcia i zjedzeniu obiadu wróciliśmy na salę. Końcówka seminarium upłynęła tak, jak koniec drugiego dnia – w parach odkrywaliśmy różne sposoby obrony.

John Clements jest sympatycznym człowiekiem o wyjątkowo wysokich umiejętnościach i sporym poczuciu humoru. Seminarium to było pierwszym, jakie przeprowadził dla uczestników, którzy nie mówili po angielsku. Okazało się, iż tłumaczenie w dużym stopniu spowalnia tempo, więc nie udało się zrealizować w całości zaplanowanego programu, jednakże nawet i to, co zostało pokazane warte było obejrzenia.
Wszyscy skorzystaliśmy z seminarium HACA, zarówno w kwestii technicznej, merytorycznej oraz metodologicznej, jak i nawiązując kontakty z innymi osobami zainteresowanymi wskrzeszeniem sztuk walki zachodu. Liczne demonstracje zawartych w traktatach technik i częste odniesienia do owych podręczników, jasno ukazują, że są one bardzo cennym źródłem informacji (a właściwie jedynym), którego nie należy w żaden sposób lekceważyć. Czas pokaże, czy będziemy w stanie zorganizować taką imprezę ponownie.