Nasze warsztaty z półmiecza w Gladiatorii

Dijon 2004: 3 Zjazd HEMAC

© 2004 Tomasz Ciaciek

Wrażenia ogólne

16 go­dzin jazdy sa­mo­cho­dem, 3 go­dziny snu. Budząc się rano za­czą­łem się za­sta­na­wiać, co ja tu w ogóle ro­bię, chory i nie­wy­spany.
Wszystkie moje obawy pry­sły juz pierw­szego dnia i z każ­dym na­stęp­nym było co­raz le­piej. W tym roku nie­stety po­je­cha­li­śmy w nie­licz­nym skła­dzie 3 osób (Bartek Walczak, Łukasz Szczepański i ja).

Ogólny plan dnia wy­glą­dał za­wsze tak samo (2-3 de­mon­stra­cje do po­łu­dnia oraz 2-3 warsz­taty po­po­łu­dniu), więc był czas aby zre­ge­ne­ro­wać siły pod­czas lun­chu, a po­tem w pełni ko­rzy­stać z dal­szej czę­ści bo­ga­tego pro­gramu. Dodatkowymi atrak­cjami w tym roku, oprócz test-cuttingu, były tur­nieje na szpady oraz pa­ła­sze.

Różnorodność po­znaw­cza im­prezy – ogromna, każdy mógł zna­leźć coś dla sie­bie, a myśl „co by tu zro­bić” ni­komu nie prze­mknęła przez głowę. Sporo się na­uczy­li­śmy i do­wie­dzie­li­śmy, po­mimo róż­nego po­ziomu pre­zen­ta­cji.

Na za­koń­cze­nie or­ga­ni­za­to­rzy za­fun­do­wali nam wspa­niałą wy­cieczkę do zamku Guedelon, nie­zwy­kłej ini­cja­tywy ar­che­olo­gicz­nej. Warownia ta bu­do­wana jest przy po­mocy me­tod zna­nych w śre­dnio­wie­czu, a do­kład­niej w oko­li­cach roku 1230. Kamienie wy­do­by­wane są z po­bli­skiego ka­mie­nio­łomu i ob­ra­biane ręcz­nie w tem­pie trzech na dzień, drzewa ści­nane pi­łami itp. Niestety, wier­ność hi­sto­ryczna koń­czyła się na kul­tu­rze ma­te­rial­nej. Pani prze­wod­nik ura­czyła nas opo­wie­ściami o nie­sa­mo­wi­tych fran­cu­skich ręcz­nych ku­szach, które prze­bi­jały na wy­lot trzech ry­ce­rzy, czy ta­jem­ni­czej tak­tyce ob­sy­py­wa­nia ob­le­ga­ją­cych pia­skiem po­wo­du­ją­cym za­cie­ra­nie się zbroi.

Drobnymi man­ka­men­tami ca­łej im­prezy były mała in­te­gra­cja oraz kiep­skie je­dze­nie – choć w ze­szłym roku po­dobno nie było z tym pro­ble­mów.

Osobom, które nie zde­cy­do­wały się na przy­jazd mogę po­wie­dzieć tylko: ża­łuj­cie, było warto. Według mnie zjazd w Dijon po­wi­nien na stałe wpi­sać się w gra­fik wszyst­kich osób pra­gną­cych zgłę­biać wie­dzę i umie­jęt­no­ści w za­kre­sie za­chod­nich sztuk walki. Dziękujemy Fabrice’owi i ca­łej jego gru­pie za wspa­niałe dni spę­dzone w Dijon.

Krótki opis prezentacji

Olivier Dupuis

Tomek: Ciekawa pre­zen­ta­cja ta­saka, choć bra­ko­wało tro­chę pew­no­ści pod­czas wy­ko­ny­wa­nia ude­rzeń. Niestety, nie mo­głem być na warsz­ta­cie, po­nie­waż rów­no­cze­śnie trwał „kon­ku­ren­cyjny” Matta Galasa.

Bartek: Moim zda­niem bra­ko­wało siły, a nie pew­no­ści. Broń była dla Oliviera sta­now­czo za ciężka i po­wo­do­wała nim sa­mym. Spowodowało to wra­że­nie nie­chluj­no­ści w ru­chach. A szkoda, bo te­mat wdzięczny.

Łukasz: Prezentacja spójna i ra­czej prze­my­ślana. Techniki, które za­pre­zen­to­wał, były dość lo­giczne i skła­dały się w ca­łość, jed­nak coś chyba było nie tak z pracą nóg u Oliwiera. Czasem można było od­nieść wra­że­nie, że nie do końca pa­nuje nad mes­se­rem, zwłasz­cza przy nieco więk­szej pręd­ko­ści.

Matt Galas

Tomek: Bardzo spójna i pro­fe­sjo­nal­nie przy­go­to­wana pre­zen­ta­cja pod­sta­wo­wych ude­rzeń, cięc i pchnięć. Matt po­świę­cił bar­dzo dużo uwagi sa­mym przej­ściom (szyb­kim i bar­dzo do­kład­nym) od jed­nego ude­rze­nia do dru­giego w każdy moż­liwy spo­sób (pio­nowo, po­ziomo. uko­snie). Zwrócił uwage na fakt, iż do­bre opa­no­wa­nie tychże „pod­staw” jest klu­czem do suk­cesu w po­je­dynku, al­bo­wiem więk­szość ak­cji mie­czo­wych po­lega wła­śnie na umie­jęt­nym i do­sta­tecz­nie szyb­kim prze­cho­dze­niu od ude­rze­nia do ude­rze­nia, bądź pchnię­cia. Warsztat pro­wa­dzony w rów­nie zor­ga­ni­zo­wany spo­sób, co de­mon­stra­cja.

Bartek: Matt Galas to czło­wiek, który ma za sobą 20 lat ba­da­nia dłu­giego mie­cza Liechtenauera. Jak zwy­kle sku­pił się na pod­sta­wach i zro­bił to bar­dzo wni­kli­wie. Inne po­dej­ście, ale bar­dzo in­te­re­su­jące.

Łukasz: Przemyślane i do­brze przy­go­to­wane demo. Matt mó­wił o rze­czach pod­sta­wo­wych i wy­da­wało by się, że oczy­wi­stych, a jed­nak oka­zało się, że jest jesz­cze wiele do zro­bie­nia w kwe­stii pod­staw.

Colin Richards

Tomek: W su­mie dwie de­mon­stra­cje i dwa warsz­taty – nie bylo czasu na nudę. Bardzo prak­tyczne po­dej­ście do walki i uka­za­nie, po­dob­nie jak Matt Gallas, że wszystko spro­wa­dza się do paru ude­rzeń i pchnięć – prze­cho­dze­nia od po­stawy do po­stawy. Szczególnie spodo­bała mi się de­mon­stra­cja uży­cia tar­czy wi­kiń­skiej jako wspa­nia­łego na­rzę­dzia do miaż­dże­nia twa­rzy prze­ciw­nika, ła­ma­nia ko­ści, itp.

Jak Colin sam stwier­dził, część po­ka­za­nych tech­nik opie­rała się na prze­róbce trak­ta­tów, a część można za­li­czyć do ty­powo po­ka­zo­wych (kop­nię­cia dwiema no­gami w tar­czę, „re­enact­ment kill”, itd.). Nie umniej­sza to jed­nak faktu, ze jak na sta­ruszka ru­sza się bar­dzo do­brze i po­trafi ude­rzyć cał­kiem mocno, co po­twier­dzają si­niaki kilku zna­jo­mych.

Równie in­te­re­su­jące były warsz­taty ze szty­letu, za­rowno z Fiorego jak i Talhofera – nie­stety, nie mo­głem być na wszyst­kich.

Bartek: Warsztaty kon­kretne, prze­my­ślane, jak to u Colina. Główny pro­blem to to, że od­były się ostat­niego dnia i wszy­scy (włącz­nie z pro­wa­dzą­cym) byli już tro­chę zmę­czeni. Demonstracja z mie­cza i tar­czy – cie­kawa, choć po­śred­nia – tech­niki prze­nie­sione z I.33 i in­nych źró­deł, tu­dzież wy­my­ślone w trak­cie tych kil­ku­na­stu lat zaj­mo­wa­nia się „re­enact­ment”.

Łukasz: Miecz i tar­cza – choć może nie po­parte żad­nymi kon­kret­nymi źró­dłami po­my­sły Collina (no może poza I.33, ale to spora eks­tra­po­la­cja), to jed­nak bar­dzo in­te­re­su­jące. Sporo cie­ka­wych rze­czy, wy­daje się, że bar­dzo sku­tecz­nych. Sztylety – cie­ka­wie i śmiesz­nie, ale ma­te­riał już mi znany z roku 2003.

Ochs

Tomek: Tasak Johannesa Lecküchnera, pre­zen­ta­cja pod­sta­wo­wych ude­rzeń i po­staw, po­tem kil­ka­na­ście tech­nik, z któ­rych część prze­zna­czo­nych wy­łącz­nie do Fechtschule, na­to­miast reszta za­bój­czo sku­teczna. Demonstracja tro­szeczkę nie­spójna, ale warsz­tat bar­dzo do­bry. Każdy otrzy­mał fa­chowe wska­zówki od­no­śnie oma­wia­nych tech­nik.

Bartek:Ochs tro­chę tym ra­zem nie w for­mie, je­śli cho­dzi o de­mon­stra­cję (zwy­kle udaje im się to le­piej), ale i tak była to jedna z nie­wielu pre­zen­ta­cji, pod­czas któ­rych tech­niki były wy­ko­nane od po­czątku do końca, bez prze­rwy na ga­da­nie. Warsztatów nie wi­dzia­łem.

Łukasz: Mniam. Szkoda, że część ma­te­riału po­wtó­rzyła się z ze­szłego roku, ale bar­dzo mi się po­do­bało! Prezentacje może mieli tro­chę nie­do­pra­co­waną, ale i tak uwa­żam, że po­ka­zali klasę. Widać, że pra­co­wali długo nad tym ma­te­ria­łem. Warsztaty były kon­kretne, bo nie było tyle ga­da­nia, tylko ćwi­cze­nia.

Gatka

Tomek: Bardzo cie­kawe uroz­ma­ice­nie i od­skocz­nia od trak­ta­tów, za­równo śre­dnio­wiecz­nych, jak i póź­niej­szych – ale czy na pewno? Wszystkie sztuki walki mają ele­menty wspólne i cie­ka­wie było ob­ser­wo­wać i szu­kać ich w tej in­dyj­skiej for­mie kon­fron­ta­cji. Ogólnie wspa­niała za­bawa po­łą­czona z na­uką walki z wie­loma prze­ciw­ni­kami.

Bartek: Chyba naj­in­ten­syw­niej­sze (i naj­bar­dziej ura­zo­genne) warsz­taty w ca­łym Dijon. Bardzo mi się po­do­bało.

ARMA-PL

Tomek: Bartłomiej Walczak – pre­zen­ta­cja i warsz­tat – tech­niki na szty­let i pół­miecz z Gladiatorii. Krótki i tre­ściwy wstęp do de­mon­stra­cji, po­tem dy­na­miczny po­kaz na śred­niej sile i pręd­ko­ści. Uważam, że była to bar­dzo udana pre­zen­ta­cja. Odebraliśmy cał­kiem sporo gra­tu­la­cji.

Bartek: Zajrzyjcie do fil­mów.

Łukasz: Byliście z Tomkiem po­pro­stu za…!!!

Carlo Parisi

Tomek: Dobrze po­pro­wa­dzona de­mon­stra­cja na te­mat sza­bli i pa­ła­sza.

Bartek: Warsztatów nie wi­dzia­łem, de­mon­stra­cja ładna. Carlo wy­glą­dał, jakby go wy­jęli z książki.

Łukasz: Carlo po­ka­zał sporo cie­ka­wych tech­nik. Było cał­kiem in­te­re­su­jąco.

Dave Rawlings

Tomek: Miecz i pu­klerz z I.33. Tego pana nie mu­szę chyba przed­sta­wiać. Demonstracja i warsz­tat – bar­dzo prze­ko­ny­wu­jące, choć pro­wa­dzone lekko cha­otycz­nie. Dowiedziałem się mnó­stwo cie­ka­wych rze­czy, które po­zwolą wy­ko­rze­nić kilka na­wy­ków.

Bartek: Demonstracji wi­dzia­łem koń­cówkę, bo wtedy przy­go­to­wy­wa­li­śmy się do na­szej Gladiatorii. Warsztaty pro­wa­dzone na te­mat win­den – in­te­re­su­jące kon­cep­cje, cie­kawe wy­ko­na­nie.

Łukasz: Tutaj jak to u Dave’a – szybko, mocno, i jak naj­pro­ściej. Prezentacja bar­dzo cie­kawa. Warsztaty – my­śla­łem, że bę­dzie wię­cej pu­kle­rza, niż mie­cza dłu­giego.

Matt Easton

Tomek: Włócznia Fiorego. Bardzo krótka, choć do­brze po­pro­wa­dzona pre­zen­ta­cja, nie­stety za­le­d­wie 4 tech­nik uka­za­nych w trak­ta­cie.

Bartek: Zwięzła, kon­kretna pre­zen­ta­cja. Podobała mi się.

Łukasz: Prezentacja cie­kawa. Szkoda że nie było z tego warsz­ta­tów. Za mało Fiorego na tym spo­tka­niu we Francji…

Philippe Willaume

Tomek: Miecz długi Ringecka. Pojawiło się kilka wąt­pli­wo­ści, mię­dzy in­nymi nie­prze­ko­nu­jąca praca nóg, ale poza tym bez więk­szych za­strze­żeń, choć spo­dzie­wa­łem się cze­goś wię­cej.

Bartek: Warsztat dość cha­otyczny, cho­ciaż więk­szych za­strze­żeń nie ma. Może tylko ta praca nóg przy dur­chlau­fen

Łukasz: Prezentacja nie­zła. Nie za bar­dzo znam się na mie­czu w szkole „nie­miec­kiej”, ale nie­które pro­po­zy­cje Philippa nie­spe­cjal­nie do mnie prze­ma­wiały. Generalnie wy­daje mi się, że za­ło­że­nie aby wszystko uprasz­czać jest słuszne, jed­nakże roz­wią­za­nia, ja­kie za­pro­po­no­wał nie do końca były prze­ko­nu­jące.

Arts d’Armes

Tomek: Warsztat z ano­ni­mo­wego źró­dła szwaj­car­skiego CGM 558. Pojawiło się kilka no­wych i cie­ka­wych rze­czy.

Bartek: Przyglądałem się za­równo de­mon­stra­cji jak i warsz­ta­towi. O ile samo źró­dło pre­zen­tuje się bar­dzo cie­ka­wie, to jego in­ter­pre­ta­cja po­zo­sta­wia tro­chę do ży­cze­nia.

Łukasz: Interpretacja jesz­cze mało do­pra­co­wana, ale to bar­dzo świeży ma­te­riał. Sądząc po tym co po­ka­zali, sam ma­nu­skrypt musi być bar­dzo in­te­re­su­jący.

Fabrice Cognot

Tomek: „Le jeu de la Hache” – krótka de­mon­stra­cja uży­cia młota lu­cer­nen­skiego w walce. Niestety, nie­zbyt prze­ko­ny­wu­jąca, choć za­po­wia­dało się cał­kiem nie­źle.

Bartek: Fabrice przed­sta­wił do­kład­nie to, co w ze­szłym roku. Nie wi­dać żad­nych po­stę­pów w pracy.

Łukasz: Odniosłem wra­że­nie, że od ze­szłego roku nie­wiele się zmie­niło w in­ter­pre­ta­cji tego ma­te­riału u Fabrice’a. Niestety, tak jak po­przed­nio – było mało cie­ka­wie „po­dane”. Szkoda, bo sam te­mat jest bar­dzo in­te­re­su­jący.

Zamek Guedelon w budowie

Opublikowano w Aktualności.

Dodaj komentarz