BotB3

Reprezentant ARMA-PL Poznań na Battle of the Bridge w Szwecji

BotB3

Obsada turnieju proszonego, Maciej Kwiek trzeci od prawej. Zdjęcie autorstwa Anastasii Volkov.

 

Czołem szermierze!

Na początku września miałem przyjemność uczestniczyć w imprezie DESW o nazwie Battle of the Bridge w Örebro w Szwecji.

Na początek chciałbym przedstawić kilka liczb:

  • obiektywne:
    – 17 turniejów
    – około 850 starć
    – 6 kategorii turniejów
    – miecz długi (w czterech wariantach – system polski, system nordycki, walka
    ciągła, walka bez pchnięć i zapasów)
    – miecz z puklerzem
    – szabla
    – rapier z lewakiem
    – szpada (w dwóch wariantach – bez zapasów i używania ręki nieuzbrojonej,
    oraz wariant w którym akcje te były dozwolone)
    – walki par z bronią mieszaną
    – około 100 zawodników
    – 6 pól na których odbywały się walki
  • subiektywne:
    – wystartowałem w 7 turniejach:
    • 4 długiego miecza – system polski, walka bez pchnięć i zapasów, walka
      ciągła, turniej proszony (Invitational) w systemie nordyckim
    • rapiera z lewakiem
    • szpady (wariant z zapasami i używaniem ręki nieuzbrojonej)
    • Walki w parach z bronią mieszaną
  • – sędziowałem jeden turniej długiego miecza
    – stoczyłem 29 walk
    – dotarłem do fazy pucharowej we wszystkich turniejach w których startowałem
    – zdobyłem 2 trzecie miejsca: w walce ciągłej w długim mieczu oraz w szpadzie
    – poprawiłem swój ranking o 6 miejsc w górę w HEMA Ratings w mieczu długim

Dzięki dużej liczbie turniejów organizatorzy częściowo rozwiązali problem obsługi imprezy angażując uczestników: zawodnicy, którzy aktualnie nie brali udziału w turniejach mogli sędziować lub protokołować. Oczywiście był pewien żelazny zespół organizatorów, który trzymał wszystko w ryzach, ale protokolanci i sędziowie zmieniali się dosyć często.

Jeśli mówimy już o organizacji: w zasadzie nie mogę powiedzieć niczego złego, wydarzenie było dopięte na ostatni guzik. Turnieje zaczynały się z dokładnością co do minuty, protokołowanie było w pełni skomputeryzowane, po
zakończeniu walk w grupach drzewko eliminacji było dostępne w ciągu 10 minut. Szwedzi zdecydowanie wyprzedzają nas zarówno pod względem środków, które są wstanie przeznaczyć na organizację imprezy, jak i dyscypliny zawodników i obsady.

Zasady walki ciągłej w długim mieczu były bardzo przystępne i w moim mniemaniu sensowne. Punkt można było zdobyć tylko wchodząc w dystans, zadając trafienie i wychodząc z dystansu nie będąc trafionym (lub kontrolując przeciwnika w zapasach).

Zasada „traf nie i nie daj się trafić” była tutaj bardzo trudna do zrealizowania, ale konieczna do wygrania walki. Starcia zakończone otrzymaniem punktu były łatwo widoczne, gdy zawodnik wykonywał poprawny Abzug.

Mam nadzieję przetestować ten regulamin i skonfrontować go z innymi regulaminami walki ciągłej.

Turniej proszony był świetnym doświadczeniem, a szermierze prezentowali sobą naprawdę wysoki poziom.
Walki można zobaczyć TUTAJ.

Szermierczo było bardzo dobrze. Wszyscy, którzy sądzą, że „Polacy pojadą na zachód i wymiotą wszystko” – mylą się. Topowi zawodnicy są w zasięgu naszych najlepszych zawodników, ale nie jest to coś, co należy lekceważyć. Zwłaszcza, że ekipa Rosjan (10 zawodników) zebrała mnóstwo miejsc na podium, więc należy patrzeć również na wschód :)

Podsumowując, była to bardzo udana impreza. Jej koszt jest dosyć duży (tradycyjnie dla szwedzkich imprez wpisowe jest mordercze, choć jest niższe niż na Swordfishu). W przyszłym roku turniej ma odbyć się w Sztokholmie, co sprawi, że dojazd (dolot?) będzie znacznie prostszy. Ja na pewno spróbuję się tam pojawić za rok, mam nadzieję, że nie będę tam jedynym polskim zawodnikiem.

Maciej Kwiek

Kategorie: Blog | Tagi: , , , .